Balmi, ach balmi...

Jak całkiem fajny balsam do ust zamknęli w najgorszym opakowaniu świata?

Dawno, dawno temu polowałam na Eosa, ale nigdzie nie mogłam go znaleźć stacjonarnie. A zamówienie go przez internet i zapłacenie drugie tyle za przesyłkę nie było czymś co mnie kusiło. Jakiś czas później robiąc zakupy przez internet natknęłam się na balsamy Balmi - że niby produkt zastępczy słynnych jajeczek. Nie pamiętam jego ceny, ale świta mi coś około 15 zł. Wrzuciłam do koszyka wersję malinową. Mają także miętę, kokos i truskawkę. Po pierwszych użyciach byłam przekonana, że zakupię dwa pozostałe warianty zapachowe (poza miętą - nie lubię ani smaku, ani zapachu).
Sam balsam nie jest zły do ust niewymagających. Coś tam nawilży, coś tam pielęgnuje. Pachnie ładnie, niechemicznie (nie wnikam w skład, bo wiem, że kolorowo tam nie jest). Ma brelok dzięki czemu można go nosić przy kluczach, lusterku, w torebce zapięty. Mi to wystarczyło by go polubić. Do czasu kiedy użyłam go* jak zwykle i wrzuciłam do torebki. Później już wyciągnęłam tłusty notes i dziurawy balsam. Pomyślałam, że źle zakręciłam, moja wina - biorę to na klatę. Wytarłam balsam i notes, maźnęłam usta, dobrze zakręciłam i wrzuciłam z powrotem do torebki.  Chyba nie muszę mówić jak słowa mi się cisnęły na usta kiedy po raz drugi i kiedyś tam trzeci znów to samo. Jedna połówka po jednej stronie torebki, druga część z balsamem po drugiej stronie przytulona do portfela... 
*myślę, że było to mniej więcej w połowie opakowania

Chwilę się pogniewaliśmy, a później zostaliśmy kumplami tylko wieczorami kiedy kładłam się spać.  Szkoda mi go było wywalić, bo moim ustom krzywdy nie zrobił, ale już nie nadawał się na kompana do torebki. Pudełeczko tak się rozregulowało, że wystarczyło odwrócić do góry nogami a ono już odpadało. 

Balmi dawno w koszu zdenkowanych, a ja czekam na cud kupienia Eosa w Rossmannie. Głupia ja myślałam, że uda mi się to poczynić na ostatniej dużej promocji -49%/-55%. Taaak. Zjechałam kilka drogerii w mieście, spotkałam tylko miętę (patrz początek posta). Ach...

Komentarze

Popularne posty