Ulubieńcy - sierpień i wrzesień.

W ubiegłych dwóch miesiącach używałam dużo nowości dla mnie. Niektóre jakiś czas musiały u mnie przeleżeć, aby je spróbować, a po pewnym czasie użytkowania i polubić.
Zapraszam na ...
Estee Lauder Lilly Pulitzer Trio Palette. Jakiś czas temu dostałam to (jak się okazało) cudeńko w paczce z USA, ale z racji, że zimą nie używałam bronzerów to swoje odleżało. Wiosną zaczęłam używać go sporadycznie, naprzemiennie róż z brązem, ale wówczas pędzel miałam nijaki to i efekt był do bani. Natomiast na tych wakacjach się zakochałam. Pudełeczko jak dla mnie jest piękne. Białe z delikatnym wzorkiem. W środku poza lusterkiem i pędzelkiem znajdziemy puder, bronzer i róż:
1. Double Wear Stay-in-Place Powder Makeup in 3N1 Ivory Beige 07
2. Bronze Goddess Soft Matte Bronzer 01
3. Pure Color Blush in 02 Pink Kiss 
Zużycie bronzera widać, puder też  spisuje się super, ale jego idealne matowienie odkryłam całkiem niedawno, więc zużycie jest znikome, natomiast z różem dopiero się poznajemy. :)
 
Hugo Boss Boss Nuit Pour Femme - zapach jest idealny. Nuta Głowy: Świeży Akord Aldehydowy i Biała Brzoskwinia. Nuta Serca: Fiołek, Jaśmin i Białe Kwiaty. Nuta Głębi: Drzewo Sandałowe, Krystaliczny Mech i Ciepłe Akordy Drzewne. A dla mnie to po prostu owocowy, kobiecy zapach w pięknej buteleczce. Jeśli chodzi o trwałość to na ciele słaba, ale ciuchy chłonęły ten zapach na długie dni. :) Buteleczka niby zwyczajna, ale ma coś w sobie i nawet po zużyciu zostanie ze mną. :)

Jakiś czas temu dostałam na którymś ze spotkań blogowych pogrubiający tusz do rzęs Pierre Rene. Tak sobie leżał i leżał prawie rok nieotwierany. Kilka tygodni zaczęłam go używać i przepadłam. Osobiście uwielbiam efekt sztucznych rzęs, a on właśnie taki efekt daje przy dwóch warstwach. No i posiada moją ulubioną silikonową szczoteczkę. Więcej o nim pisać nie chcę, bo planuję oddzielny post ze zdjęciami - no bo jak tu zachwalać tusz bez pokazania efektów? :)


 


To mój pierwszy Batiste, który trafił już do denka, ale na łazienkowej półce stoją już kolejne dwa. Jeden również orientalny, bo to właśnie on mi tak przypadł do gustu, a drugi to floral essences, ale już takiego szału z uniesieniem włosów nie robi. Bo to głównie dzięki temu jaką objętość nadaje pokochałam Batiste, a konkretnie jego orientalną moc. Jeśli chodzi o odświeżenie włosów też spisuje się na medal - szczególnie doceniłam to przy odrostach, bo ich ciemny kolor niekorzystnie wyglądał już... kilka godzin po umyciu. 
Ach! I zapach - wiadomo, piękny.






 



Tonik zwężający pory na dzień/na noc z Ziajii, seria Liście Manuka*. Już jakiś czas temu manuk zawładną blogosferą.  Ale ja mam to do siebie, że jak o czymś jest rozgłos to nie potrafię tego używać, bo albo jestem ofiarą placebo albo tak pesymistycznie podchodzę do wszystkich ochów i achów danego produktu, że choćby nie wiem jak był dobry - mi się wydaje, że jest beznadziejny. 
Używam go od miesiąca - zużycie widoczne na zdjęciu. Z tym, że ja używam go w troszkę inny sposób niż jest zalecany, a mianowicie po demakijażu twarzy spryskuje całą twarz dość dużą ilością toniku, a po chwili przykładam do twarzy chusteczkę, żeby zebrać nadmiar toniku. Co zauważyłam? Złagodzenie napięcia skóry. Odświeżenie skóri i widoczne zmniejszenie porów. Ideał za niecałe 10 zł.
*czy tylko ja gubię wszystkie zakrętki/zatyczki?

 


 
Nie ma ulubieńców miesiąca bez mgiełki Victoria Secret. Piękny owocowo - kwiatowy zapach, który jako jeden z niewielu mgiełkowych trzyma się na mnie dobre kilka godzin.Lubię go używać zarówno na ciało jak i na ciuchy. Na dzień jak i na noc. Zużycie na zdjęciu jest po miesięcznym, wcale nie oszczędnym, stosowaniu ;)













Tegoroczne wakacje będą kojarzyć mi się z zapachem wanilii (kiedyś myślałam, że to ciężki zapach i lubiłam go głównie zimą). Ale jak w maju zaczęłam  używać Waniliowego balsamu do ciała GÜD tak do końca sierpnia praktycznie co wieczór go aplikowałam. Waniliowy, słodki, ale nie duszący zapach pozostawał na skórze do rana (a na piżamie jeszcze dłużej). Do tego pielęgnował skórę, całkiem fajnie się wchłaniał. I to jeden z niewielu, który wykończę do samego końca. :)
To pierwszy mój kontakt z tą firmą, ale mam nadzieję, że nie ostatni.




 




Maseczkę dermaglin opisywałam tutaj na blogu w wersji odświeżającej, ale spokojnie i tą sekret wiecznej młodości mogę pod nią podpiąć. Skóra po niej była gładka, nawilżona, czyszczona. Naprawdę ciężko mi teraz zużywać inne maseczki jak właśnie dermaglin.
Chętnie kupiłabym taką maseczkę np w tubce, aby mieć ją na kilka razy.  W saszetce jest 20 gram - na jeden raz produktu jest za dużo w saszetce, a niestety po kilku dniach glinka już jest sucha i nie nadaje się do nałożenia.

Firma dermaglin ma też maseczki przeznaczone dla mężczyzn. :)







Znacie powyższe produkty? 
Koniecznie dajcie znać co Wam przypadło do gustu w ostatnich miesiącach. :)

Komentarze

  1. Zaciekawiłaś mnie tym tuszem do rzęs ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obiecuję, że już niedługo pojawi się recenzja. :)

      Usuń
  2. Do Batiste podchodzę już od dawna, ale jakoś się przełamać nie mogę. Natomiast tonik z Ziaji jest juz na mojej liście do kupienia :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie było podobnie, wybierałam Isanę bo "po co przepłacać". Ale jednak warto :) Lepiej i na dłużej odświeża i pachnie pięknie :)

      Usuń
  3. Uwilbiam mgiełki VS no i Batiste też :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam Batiste orientalny:) Czekam w takim razie na recenzję tuszu, bo jestem ciekawa efektu na rzęsach:)

    OdpowiedzUsuń
  5. znam tylko ten tonik z Ziaji - uwielbiam go ;) maseczkę z Dermaglinu dostałam na spotkaniu podkarpackich blogerek, ale jeszcze nie miałam okazji jej przetestować :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tusze z pierre rene są boskie! Mam już któryś z kolei, miewałam też podkategorie typu moody, i te najbardziej przypadły mi do gustu :)
    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę sprawdzić inne w takim razie! :)
      Cium! :)

      Usuń
  7. Kiedyś bardzo lubiłam maseczki Dermaglin.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty