26 września 2015

Powroty z denkiem!

Lubiłam robić posty z kategorii denka, ale w pewnym momencie, kiedy zaczęłam zużywać produktów na potęgę przerosło mnie w pewnym momencie fotografowanie a później opisywanie wszystkich tych pustaków. Teraz wracam małymi kroczkami do blogowania. Zacznę właśnie od denka. Małego. Za kilka postów (mam nadzieję, że nie post po postem) pojawi się kolejna jego część. 
Nie będą to denka miesięczne, bo wtedy zbiera mi się od groma tych produktów, a wtedy... fotografowanie, opisywanie i taaak dalej. A! I nie będę wrzucać do zbiórkowego pudełka denkowego opakowań po mokrych chusteczkach  i wacikach z Isany, bo to zużywam hurtowo. 

 



Płyn micelarny od Garniera zużywam w hektolitrach. I jak dla mnie jest to niezastąpiony produkt jeśli chodzi o demakijaż twarzy. Fajnie radzi sobie zarówno z dziennym makijażem jak i nieco mocniejszym. Zresztą każdy go już zna, prawda? 


Nivea, kremowy żel pod prysznic wersja pomarańczowa - to taka mała zdrada Dove z nadzieją, że to brat bliźniak o innych zapachach. Niestety. Tzn fajny był, pięknie pachniał, dobrze się pienił, mył też, ale nie pozostawiał tego zapachu na skórze ani w żadnym najmniejszym stopniu nie dawał uczucia nawilżenia. ALE i tak pewnie wrócę do niego za jakiś czas. :) 




 

Swego czasu używałam tylko suchego szamponu Isany, ale odkąd poznałam się z orientalnym Batiste przepadłam. Bardzo fajnie unosi włosy u nasady, a zapach jest obłędny. Używałam go bardzo często przez ostatnie dni kiedy to nie mogłam już patrzeć na moje odrosty (rozjaśniał mi je!). Zdecydowanie moje odkrycie (wiem, wiem zapłon!) ostatnich tygodni.


Antyperspirant w sprayu z minerałami z Morza Martwego od Dove - jak on ładnie pachniał! Serio! Zresztą mi chyba każdy produkt Dove, jeśli chodzi o zapach, się podoba. Dobrze chronił, nie podrażniał nawet chwilę po depilacji i nie zostawiał śladów na koszulce. Na pewno kupię większe opakowanie!


Im mam dłuższe włosy tym bardziej marzy mi się ich uniesienie. Taa. Jakiś czas temu zakupiłam spray dodający włosom objętości, Marion. Nie był zły. Ładnie pachniał, nie kleił włosów i ich nie obciążał. Całkiem nieźle chronił podczas kręcenia włosów. No i nie unosił ich. Tzn unosił. Kiedy użyłam go przed suszeniem włosów, ale elekt uniesienia utrzymał się do pierwszego, podwórkowego podmuchu wiatru. Ale był tani - coś ok 8-10 zł więc wybaczam, za te pozytywne jego strony. :) 


Aussie, Odżywka do włosów suchych i zniszczonych - jak ja ją lubiłam. Zapach 10/10, miękkość włosów po jej użyciu - 10/10, no i rozczesywało się włosy bez szapania. Mój totalny ulubieniec. Na opakowanie bym troszkę ponarzekała, bo ciężko wydobyć "resztki", które jak się okazało były jeszcze na 2 - 3 użycia.


14 komentarzy:

  1. Mam ten spray z Mariona, niedługo zapewne napiszę o nim recenzję - taki zwykły produkt, którego raczej się ponownie nie kupuje. :) Płyn z Garniera znam, oczywiście, ale jakoś nie miałam jeszcze przyjemności go testować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie za jakiś czas pewnie zerknę do Ciebie na obszerniejszą recenzję. :)

      Usuń
  2. Garnierowy micel to też mój hit :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że i u Ciebie się sprawdza. :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Tak myślałam, że ma sporo zwolenników. :)

      Usuń
  4. Moim niezastąpionym produktem do demakijażu jest rękawica Glov :) jest naturalna, skuteczna a do tego bardzo przyjemna w dotyku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam okazję ją używać, ale jakoś się nie polubiłyśmy. :( Do zmywania samego podkładu była ok, ale już przy demakijażu oczy zaczynała się walka. Ale cieszę się, że u Ciebie się spisała.

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Ja nie lubię micela z Garniera, natomiast z orientalną wersją Batiste jak najbardziej się polubiliśmy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czym Ci micelek podpadł? :)

      Usuń
    2. Odpisałam Ci u siebie, ale napiszę jeszcze raz w skrócie, że szczypaniem i niedomywaniem :P

      Usuń