12 marca 2015

Pat&Rub, Peeling do ust pomarańczowy.

Post miał się pojawić wczoraj, ale taka mnie niemoc na wieczór ogarnęła, że hej. Jeszcze chyba się nie przyzwyczaiłam do coraz krótszych wieczorów i łapię się na tym, że to już 21, a nie 17 czy 18...
Nie wiem czy Wy też tak macie, ale są czasami rzeczy, które bardzo chciałoby się mieć, ale jakoś kasy nam na to szkoda. I niezależnie czy kosztuje to 20 czy 200 zł. Zawsze wypadnie jakiś inny wydatek, który jest ważniejszy od tej zachciewajki. No ja tak mam. I zazwyczaj dotyczy to kosmetyków. Tak też było z bohaterem dzisiejszej notki. 



O peelingu do ust od  Pat&Rub słyszałam bardzo dużo pochlebnych opinii i bardzo bardzo, ale to  baaardzo chciałam go wypróbować, bo czasami moje usta się buntują i skórki wyglądają nieestetycznie i taki peeling byłby zbawieniem. Ale cena mnie troszkę przerażała jak za tak mały produkt, co do którego nie mam pewności, że się sprawdzi u mnie a przede wszystkim, że podobny mogę zrobić w zaciszu kuchni. I tak wzdychałam do niego blisko rok. Na listopadowym spotkaniu otrzymałyśmy wszystkie bon do wykorzystania na stronie Pat&Rub. Toć to była idealna okazja do spróbowania tego cacka.  Pozostało mi jedynie wybrać zapach i... smak, a do wyboru były 3:
  • pomarańczowy
  • różany
  • kawowy
Wahałam się między pomarańczą i różą, ale wybór ostatecznie padł na owoc. Nie wiem czemu, ale te różane zapachy często są jakieś takie szminkowo-pudrowo-starodawne.


Na stronie pat&rub przeczytamy:
Piling do Ust Pomarańczowy to kosmetyk naturalny, który delikatnie złuszcza skórę ust, a następnie nawilża ją i wygładza. Piling jest kompozycją zdrowego cukru z brzozy oraz olejów i maseł roślinnych. Zawiera ksylitol – cukier z brzozy o działaniu przeciwpróchniczym.  Kolor nadaje masło pomarańczowe i olej anatto. Aromat pilingu pochodzi od olejku pomarańczowego. Kosmetyk błyskawicznie wygładza i odżywia usta.

Plusy:
Zapach- wymieniony nieprzypadkowo na pierwszym miejscu. To to co najbardziej mi się spodobało w tym produkcie. Piękny, aromatyczny, naturalny.
Działanie - Co prawda podziewałam się efektu WOW! (no same rozumiecie rok wyczekiwania, apetyt rósł i rósł!) a jest po prostu W PORZO. Nie zdziera skórek w 100%, ale jak się przyłożymy do peelingowania to to co najgorsze nam ściągnie z ust.  Natomiast jest u mnie idealnym dopełnieniem do "peelingu" robionego szczoteczką elektryczną. Nałożony chwilę po takim "zabiegu" rewelacyjnie wygładza i nawilża usta!
Smak - przyjemnie się go na końcu zlizuje! :)
Wydajność - Nie używam go codziennie, ale dość często. I zużycie na dwa miesiące to ok 1/3 słoiczka. 
Opakowanie - bardzo ładny, estetyczny, szczelny słoiczek, który na pewno znajdzie jakieś zastosowanie po zużyciu peelingu. Słoiczek wcześniej zapakowany był w kartonik, na którym znajdziemy wszystkie potrzebne informacje jak sposób użycia, skład, datę ważności itd.
Naturalny skład.

Minusy:
Konsystencja - Nie mam pojęcia jak ją opisać. Ja sobie wyobrażałam balsam z drapiącymi drobinkami, a to jest coś na zasadzie skrystalizowanego cukru. Sypkie, przez co ciężko się aplikuje na usta i odpada z nich.
Cena - 49 zł za 25 ml to był i dalej dla mnie jest kosmos. Tym bardziej jak już poznałam go z bliska.

SKŁAD:
XylitolGlycine Soja (Soybean) Seed OilCitrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel WaxTocopherol (mixed)Beta-SitosterolSqualeneBixa Orellana Seed OilCitrus Grandis (Grapefruit) Peel OilCitrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel OilLimoneneLinaloolCitral

Podsumowując - fajny gadżet. Uważam, że produkt godny uwagi, ale konieczne jest polowanie na promocję. Mi udało się go kupić w zestawie z balsamem o takim samym zapachu za bodajże 78 zł. Uważam, że produkt np z balsamem (o którym też chcę napisać słów kilka) to fajny pomysł np. na prezent. Taki trochę luksus, w niewielkim opakowaniu. 
Teoretycznie coś podobnego możemy zrobić sami w domu - ale wygoda i oszczędność czasu to zdecydowanie coś co mi bardziej odpowiada! :)        

Jeśli miałyście ten peeling koniecznie dajcie znać jak sprawdził się u Was! :)

17 komentarzy:

  1. Szczerze to wolę wziąć odrobine miodu i cukru i to dać witaminki kupione w aptece i dużo taniej wyjdzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda :) Ale ja np nigdy nie mogłam się zebrać do zrobienia takiego domowego peelingu :)

      Usuń
  2. Koleżanka uwielbia ten kosmetyk. Ja sobie robię coś podobnego, jadalnego DIY i wolę moją wersję. ;-) Ale może to dlatego, że moja ma bardziej w moim guście smak? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdemu tak naprawdę odpowiada co innego! :)

      Usuń
  3. cena spora... Ale jakbym brała to pomarańczowy! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zapach ma niesamowity,smak tez niezły ;)

      Usuń
  4. Fajny peeling :) ale zgadzam się cena powala...

    OdpowiedzUsuń
  5. Cena kosmiczna. trzeba będzie się ratować domowymi sposobami. :D

    OdpowiedzUsuń
  6. dla mnie bardzo zbędne coś ;) mam i nie używam

    OdpowiedzUsuń
  7. Polecam, bardzo dobry piling do ust ! A używasz może jakiejś odżywki do rzęs ? Ja osobiście polecam BodetkoLash. Naprawdę odżywka mega, nie uczula, nie podrażnia, a pierwsze efekty widziałam już po kilku tygodniach! Z tym pilingiem jak dla mnie idealne połączenie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Sama korzystam z BodetkoLash i jestem z niej bardzo zadowolona. Uzyskane efekty są zgodne z opisem producenta. I co najważniejsze nie uczula i nie podrażnia jak większość odżywek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie używam żadnej odżywki na porost rzęs, wolę nie eksperymentować w okolicy oczu. :)

      Usuń
  9. Z twojej opinii wynika że ten peeling jest identyczny jak Lush który mam ja cena równie wysoka a działanie tylko ok niby działa ale cena sprawia że oczekuje więcej

    OdpowiedzUsuń