24 marca 2015

Pat & Rub, balsam do ust o zapachu pomarańczy.

Kilka dni temu pisałam o peelingu do ust  >> klik <<  Pat & Rub, dzisiaj mam dla Was krótką recenzję balsamu do ust o tym samym zapachu. 
Jeśli jesteście ciekawi czy maleństwo wcale nie za grosze się u mnie sprawdziło - zapraszam. :) 

22 marca 2015

Popołudniowych słów kilka! #1







Nie ma zbyt wiele cza­su, by być szczęśli­wym. 
Dni prze­mijają szyb­ko. 
 Życie jest krótkie. 
W księdze naszej przyszłości wpi­suje­my marze­nia, 
a ja­kaś niewidzial­na ręka nam je przek­reśla. 
Nie ma­my wte­dy żad­ne­go wy­boru. 
Jeżeli nie jes­teśmy szczęśli­wi dziś, jak pot­ra­fimy być ni­mi jutro?

/Phil Bosmans

17 marca 2015

Leçon de Séduction No2 - Lekcja uwodzenia nr 2.


Po raz pierwszy w swoim życiu poczyniłam zakup perfum (wróć, wody toaletowej) w ciemno. Pewnie nie odważyłabym się na to gdyby cena była niczym połowa wypłaty statystycznego polaka, ale jak zobaczyłam kolor różowy (tak!), piękną buteleczkę i cenę nie zastanawiałam się tylko wrzuciłam do wirtualnego koszyka. Dopiero wtedy zaczęłam czytać o nutach zapachowych jakie posiada i opiniach użytkowniczek tej małej flaszeczki.  Mowa o Leçon de Séduction No2 marki Corine de Farm.

12 marca 2015

Pat&Rub, Peeling do ust pomarańczowy.

Post miał się pojawić wczoraj, ale taka mnie niemoc na wieczór ogarnęła, że hej. Jeszcze chyba się nie przyzwyczaiłam do coraz krótszych wieczorów i łapię się na tym, że to już 21, a nie 17 czy 18...
Nie wiem czy Wy też tak macie, ale są czasami rzeczy, które bardzo chciałoby się mieć, ale jakoś kasy nam na to szkoda. I niezależnie czy kosztuje to 20 czy 200 zł. Zawsze wypadnie jakiś inny wydatek, który jest ważniejszy od tej zachciewajki. No ja tak mam. I zazwyczaj dotyczy to kosmetyków. Tak też było z bohaterem dzisiejszej notki. 


3 marca 2015

Lambre - krem do ciała o zapachu tropikalej marakui!

Uwielbiam balsamy. Uwielbiam, gdy pięknie pachną. Uwielbiam je kupować. Niestety nie wszystkie uwielbiam stosować. To, że jestem niesystematyczna w balsamowaniu ciała po kąpieli mogę mówić teraz na głos, bo wiem, że nie jestem jedynym leniem w tej kategorii (taki ze mnie cwaniaczek i zaczęłam Was przyłapywać na tym samym w postach balsamowych, ha!). Zimą szybko po wyjściu spod prysznica marzy mi się piżama, znowu latem używanie balsamów nie sprawia przyjemności, gdyż sporo z nich daje uczucie ciężkości i lepkości, ale znowu zapachy orzeźwiające, owocowe strasznie kuszą. A pro po zapachów. Też macie tak, że zimą kupujecie klasyczne, cięższe czy np. czekoladowe zapachy, a znowu latem owocowe, pobudzające? Ja tak mam. I jakoś się nie wyłamywałam z tego dopóki w okresie jesiennym nie dostałam możliwości spróbowania balsamu do ciała o zapachu marakui. Przepadłam, serio!

1 marca 2015

LUTY - podsumowanie w zdjęciach.

Wiedziałam o braku aktywności w lutym na blogu, ale nie wiedziałam, że jest aż tak źle! Uświadomiłam to sobie pisząc właśnie ten post i sprawdzając jedną rzecz w styczniowym podsumowaniu. Bardzo Was przepraszam, ale i dziękuję, że mimo ciszy na grimagee byłyście i jesteście. :*
Jaki był luty? Rzeczywiście krótki. Zleciał mi wbrew pozorom (sesja) szybko i całkiem przyjemnie. Śnieg raczył Nas tak do połowy lutego, a później z każdym dniem było już tylko cieplej i cieplej. Wiosennie. Ale podobnooo lada dzień znów ma być biało, słyszałyście?