1 października 2015

Ulubieńcy - sierpień i wrzesień.

W ubiegłych dwóch miesiącach używałam dużo nowości dla mnie. Niektóre jakiś czas musiały u mnie przeleżeć, aby je spróbować, a po pewnym czasie użytkowania i polubić.
Zapraszam na ...

26 września 2015

Powroty z denkiem!

Lubiłam robić posty z kategorii denka, ale w pewnym momencie, kiedy zaczęłam zużywać produktów na potęgę przerosło mnie w pewnym momencie fotografowanie a później opisywanie wszystkich tych pustaków. Teraz wracam małymi kroczkami do blogowania. Zacznę właśnie od denka. Małego. Za kilka postów (mam nadzieję, że nie post po postem) pojawi się kolejna jego część. 
Nie będą to denka miesięczne, bo wtedy zbiera mi się od groma tych produktów, a wtedy... fotografowanie, opisywanie i taaak dalej. A! I nie będę wrzucać do zbiórkowego pudełka denkowego opakowań po mokrych chusteczkach  i wacikach z Isany, bo to zużywam hurtowo. 

 

11 lipca 2015

Kosmetyczni ulubieńcy czerwca!

W sumie jakiegoś szałowego odkrycia w ciągu ostatnich miesięcy nie było. W czerwcu zaczęłam używać kilka nowych dla mnie kosmetyków, z czego 2 z nich są warte uwagi, a także powróciłam do 2 kosmetyków, które na pewien czas były zapomniane.
Zapraszam po więcej...

24 maja 2015

Dwa tygodnie w zdjęciach. (3)

Minął miesiąc od ostatniego wpisu zdjęciowego, więc na szybkiego wrzucam zdjęcia z ostatnich dni kwietnia.


1. Są miejsca w moim rodzinnym mieście, które bardzo lubię. A to jest jedno z kilku miejsc docelowych kiedy idę na spacer z moją siostrą. | 2. Omnomnom. Odkryty przypadkiem podbił moje serce. | 3. Seeelfieeee. | 4. Zabawy na kryminalistyce. | 5. Paczka - niespodzianka, która szalenie mnie ucieszyła. Już niedługo więcej o jej zawartości. | 6. Edukuję się w zupełnie innym kierunku niż moje studia! Ale co tam! :D | 7. Poszalałam na promocji Rossmannowej, co nie? :) Poprzednim razem też kupiłam ten podkład na promocji i w sumie byłam zadowolona. Jak na obecną porę roku fajnie mi się spisuje. W zimie jednak stawiam na mocniejsze krycie| 8. Uczelniana przerwa. | 9. Kwiecień plecień...

6 maja 2015

glinka zielona (odświeżająca) - dermaglin.

Nie było mnie trochę, przepraszam. Ale mój komputer postanowił pewnego dnia zrobić mi psikusa i się nie włączyć. Żeby tego było mało konieczny był format. I tak o to wszystkie zdjęcia z pulpitu poszły się paść... Ale ja się chyba nie nauczę na bieżąco zrzucać ich na dysk... Nieważne. Już jestem.
A! Zdjęć z karty na szczęście nie usuwałam, ale jak to ja na dzień dzisiejszy owe fotki już mi się nie podobają. Gdybym dodała notkę zaraz po tym jak je robiłam może byłoby ok, na chwilę obecną nie podobają mi się, ale np śmieci już nie cofnę (czyt. denko) a flakonika prawie pustego pokazywać nie będę. Przeżyjecie, co?

Nie wiem jak Wy, ale ja żeby sobie zrobić maseczkę muszę złapać zachciewajkę. Wiem, że to źle dla cery, że nie funduję jej regularnie takiego dobrodziejstwa jakim jest maseczka, ale ja wiecznie albo zapominam albo nie mam czasu. A jakby wymówek było mało, to ja wolę maseczkę zmywać pod prysznicem (nie wkurza Was lejąca się po łokciach woda, gdy zmywacie twarz nad umywalką?) Ostatnio o dziwo zostało mi tego czasu trochę i wśród sterty maseczek wybrałam jedną - która w danym dniu wydawała mi się najodpowiedniejsza. Wspominałam, że lubię jedynie glinkowe maseczki ?
Wybór padł na dermaglin, maseczka odświeżająca.
Na stronie producenta (jak i na tylnej stronie opakowania) możemy znaleźć takie informacje jak:
  • złuszcza martwy naskórek, wygładza i odżywiam łagodzi i koi podrażnienia.
  • do każdego rodzaju skóry – twarz, szyja, dekolt
  • maseczka nowej generacji oparta na zmikronizowanej  zielonej glince kambryjskiej posiadającej właściwości terapeutyczne. 
  • zawarte w glince mikrogranulki krzemu i glinu delikatnie złuszczają martwy naskórek, oczyszczają skórę z nadmiaru sebum, niezdrowej mikroflory i toksyn odsłaniając zdrową i gładką skórę.  Poprawiają ukrwienie. Łagodzą stany zapalne, przywracając równowagę mineralną.
  • maseczka zawiera  wyciąg z ogórka  lekarskiego,  który  odświeża  i rewitalizuje skórę.
Maseczkę pozostawiamy na około 15 do 20 minut. Konsystencja jest charakterystyczna dla glinki, przyjemnie się rozprowadza po buzi. Zastyga na twarzy w przyzwoitym tempie. Zapach? Nie umiem go do niczego porównać, ale jest przyjemny.
Na wstępie zaznaczę, że ja mam cerę normalną. Jaki jest efekt po? Rewelacyjny. Serio! Twarz jest bardzo gładka, delikatna i odniosłam wrażenie, że delikatnie nawilżona. Nie jest podrażniona. Nic po niej nie wyskoczyło. Co najważniejsze efekty wygładzenia nie zniknął po jednym czy dwóch dniach. Potrzebę kolejnego zamaskowania się odczułam dopiero po kilku długich dniach.
Jeśli chodzi o wydajność to opakowanie (20 g) starczy na 2 użycia, aczkolwiek ja nie lubię zostawiać otwartych glinek bo niestety szybko wysychają - i całość zużyłam na raz.
(hihi, dobranoc! :* )

Maseczkę możecie kupić m.in w Rossmannie za cenę ok 5-7 zł - na początku cena wydawała mi się zaporowa, ale biorąc pod uwagę działanie - warto.

15 kwietnia 2015

Tydzień w zdjęciach. (2)

Się popisałam w tym tygodniu z recenzjami, hoho! Ale na usprawiedliwienie powiem, że dużo czasu spędzałam teraz na uczelni, a jak wróciłam do domu to już kompletnie na nic siły nie miałam, także no czuję się oczyszczona! :D


1.  Jeszcze w klimacie świątecznym. | 2. Przerzuciłyśmy się z kaw na soki - zobaczymy na jak długo! :)  | 3. Tak się wcina zieleninkę, uczcie się od Pana Franka! | 4. Piątek. 19:00 -  4 godziny z prawnymi podstawami procesu inwestycyjnego mnie kompletnie wyssały na cały wieczór! | 5. Takiego mam skromnego modela! :)  | 6. Poniedziałek i godzinne okienko przed kryminalistyką. | 7. A tak wyglądają u nas buziaki (jeśli się czegoś dopatrzycie na zdjęciu to super! ;) )| 8. Jak wiosna to i kolorystycznie trzeba się w nią wpasować. :) | 9. Będę próbować stymulator wzrostu rzęs i brwi (gdzieniegdzie potrzebuje je zagęścić) od Bandi.  W sumie zachęcił mnie aplikator (z jednej strony jest taki jak szczoteczka przy tuszach do rzęs i z doświadczenia wiem, że fajniej się takim manewruje) a z drugiej pędzelek jak do eyelinera.

Zdjęcia pochodzą z instagramu.

14 kwietnia 2015

- 49% w Rossmannie od 24 kwietnia!

Pewnie większości z Was już się gdzieś na internecie obiło, ale kto jeszcze nie widział niech pomału szykuje portfel :)  Mnie na szczęście nie grozi bankructwo podczas tejże atrakcyjnej promocji bo mam 1302830 innych wydatków , ale może Wasze serducha uraduje wieść, że już niedługo za praktycznie połowę ceny będziecie mogły kupić swój ulubiony podkład czy korektor! :)

Co prawda właśnie skończył mi się mój ukochany Revlon CS, ale niestety nawet na tak dużej promocji wyjdzie mnie drożej niż w cenie regularnej niejednego sklepu internetowego. Także chyba to będzie pierwsza słynna promocja Rossmanowska, która mnie oszczędzi. :D


Co kupicie?? :)

7 kwietnia 2015

Tydzień w zdjęciach. (1)

Nie wiem jak długo mi się to uda, ale postanowiłam się przerzucić z miesięcznych na cotygodniowe posty zdjęciowe. Może sama siebie przez to zmobilizuję do częstszego dodawania notek kosmetycznych, żeby nie było ciągle postów zdjęciowych. :) A pro po mobilizacji - pustaki czekają na obfocenie, a ja jestem przerażona ich ilością i ciągle znajduję inne zajęcie żeby tylko nie pstrykać zdjęć (mimo, że zdaję sobie sprawę, że z każdym dniem, tygodniem będzie ich coraz więcej! ) Może jakimś cudem jutro, pojutrze, za pięć dni się obudzę, a na pulpicie zobaczę folder denko a w nim fotki wykonane przez małe chochliki? O, byłoby super!

Zdjęcia pochodzą z instagramu, więc kto jest moim lubisiem tam to zapewne już je widział. :)
1. Uwielbiam smoothie. Czekam na lato i blendowanie wszystkich możliwych owoców z naciskiem na truskawki oczywiście! | 2. Selfie, selfie. | 3. Niby wiosna, a my z Panem Frankiem zmuszeni byliśmy się grzać przy kaloryferze! Pogoda się nie wybija z przysłowia kwiecień plecień... | 4. Mam najfajniejszą siostrę na świecie! <3 | 5. Słodka walentynka dla mojej babci od dziadka, a przy okazji największa bombonierka jaką kiedykolwiek widziałam, zajęła Nam 1/3 stołu! | 6. Nie ma Świąt bez kurczaczków! | 7. Kot, który swoim zdziwieniem pokazał jak bardzo odzwyczaił się od zdjęć. :D | 8. Tylko raz do roku tak smakuje, prawda? | 9. Kocham wiosnę za piękne zachody i coraz dłuższe wieczory.

5 kwietnia 2015

Rozjaśnianie włosów || L'Oreal Preference Extreme Platinum ||

Włosy ostatnio rozjaśniałam kilka lat temu w warunkach domowych, tak to poprzystawałam na pasmach u fryzjera lub farbowaniu na blond w domu, no i pewnie by tak było gdybym nie zobaczyła kilka dni temu pewnej farby. Jeszcze do samego farbowania nie byłam pewna co robić. W lewej ręce miałam rozjaśniacz w prawej farbę Garniera (zakupioną kilka tygodni wcześniej). I przy jednej farbie i przy drugiej opinie w internecie były podzielone, no i oczywiście kolor u każdej kobiety (a nawet natknęłam się na bloga mężczyzny, który się rozjaśniał z L'Oreal) wychodził inaczej. Biały. Żółty. Złoty. Rudy. Ostatecznie padł wybór na rozjaśniacz, w razie czego miałam biec po świętach na przyciemnianie pasemkami u fryzjerki.

Jeśli nie masz mocnych nerwów nie czytaj dalej notki! ;)

4 kwietnia 2015

Wesołego jajka! :)

Zdrowych i rodzinnych Świąt Wam życzę
no i oczywiście smacznego jajka !

 (Franek dorzuca swoje ziółka do Waszych koszyków! :) )

1 kwietnia 2015

MARZEC - podsumowanie w zdjęciach.

Marzec w sumie upłynął mi na blogu w nadrabianiu recenzji kosmetycznych, nauce (3 podejścia robiłam na uczelni aż w końcu się udało! ;) ), na praktykach i szkoleniu, na które tak bardzo czekałam. Ale w mniejszym skrócie opowiem co i jak niżej. :)

24 marca 2015

Pat & Rub, balsam do ust o zapachu pomarańczy.

Kilka dni temu pisałam o peelingu do ust  >> klik <<  Pat & Rub, dzisiaj mam dla Was krótką recenzję balsamu do ust o tym samym zapachu. 
Jeśli jesteście ciekawi czy maleństwo wcale nie za grosze się u mnie sprawdziło - zapraszam. :) 

22 marca 2015

Popołudniowych słów kilka! #1







Nie ma zbyt wiele cza­su, by być szczęśli­wym. 
Dni prze­mijają szyb­ko. 
 Życie jest krótkie. 
W księdze naszej przyszłości wpi­suje­my marze­nia, 
a ja­kaś niewidzial­na ręka nam je przek­reśla. 
Nie ma­my wte­dy żad­ne­go wy­boru. 
Jeżeli nie jes­teśmy szczęśli­wi dziś, jak pot­ra­fimy być ni­mi jutro?

/Phil Bosmans

17 marca 2015

Leçon de Séduction No2 - Lekcja uwodzenia nr 2.


Po raz pierwszy w swoim życiu poczyniłam zakup perfum (wróć, wody toaletowej) w ciemno. Pewnie nie odważyłabym się na to gdyby cena była niczym połowa wypłaty statystycznego polaka, ale jak zobaczyłam kolor różowy (tak!), piękną buteleczkę i cenę nie zastanawiałam się tylko wrzuciłam do wirtualnego koszyka. Dopiero wtedy zaczęłam czytać o nutach zapachowych jakie posiada i opiniach użytkowniczek tej małej flaszeczki.  Mowa o Leçon de Séduction No2 marki Corine de Farm.

12 marca 2015

Pat&Rub, Peeling do ust pomarańczowy.

Post miał się pojawić wczoraj, ale taka mnie niemoc na wieczór ogarnęła, że hej. Jeszcze chyba się nie przyzwyczaiłam do coraz krótszych wieczorów i łapię się na tym, że to już 21, a nie 17 czy 18...
Nie wiem czy Wy też tak macie, ale są czasami rzeczy, które bardzo chciałoby się mieć, ale jakoś kasy nam na to szkoda. I niezależnie czy kosztuje to 20 czy 200 zł. Zawsze wypadnie jakiś inny wydatek, który jest ważniejszy od tej zachciewajki. No ja tak mam. I zazwyczaj dotyczy to kosmetyków. Tak też było z bohaterem dzisiejszej notki. 


3 marca 2015

Lambre - krem do ciała o zapachu tropikalej marakui!

Uwielbiam balsamy. Uwielbiam, gdy pięknie pachną. Uwielbiam je kupować. Niestety nie wszystkie uwielbiam stosować. To, że jestem niesystematyczna w balsamowaniu ciała po kąpieli mogę mówić teraz na głos, bo wiem, że nie jestem jedynym leniem w tej kategorii (taki ze mnie cwaniaczek i zaczęłam Was przyłapywać na tym samym w postach balsamowych, ha!). Zimą szybko po wyjściu spod prysznica marzy mi się piżama, znowu latem używanie balsamów nie sprawia przyjemności, gdyż sporo z nich daje uczucie ciężkości i lepkości, ale znowu zapachy orzeźwiające, owocowe strasznie kuszą. A pro po zapachów. Też macie tak, że zimą kupujecie klasyczne, cięższe czy np. czekoladowe zapachy, a znowu latem owocowe, pobudzające? Ja tak mam. I jakoś się nie wyłamywałam z tego dopóki w okresie jesiennym nie dostałam możliwości spróbowania balsamu do ciała o zapachu marakui. Przepadłam, serio!

1 marca 2015

LUTY - podsumowanie w zdjęciach.

Wiedziałam o braku aktywności w lutym na blogu, ale nie wiedziałam, że jest aż tak źle! Uświadomiłam to sobie pisząc właśnie ten post i sprawdzając jedną rzecz w styczniowym podsumowaniu. Bardzo Was przepraszam, ale i dziękuję, że mimo ciszy na grimagee byłyście i jesteście. :*
Jaki był luty? Rzeczywiście krótki. Zleciał mi wbrew pozorom (sesja) szybko i całkiem przyjemnie. Śnieg raczył Nas tak do połowy lutego, a później z każdym dniem było już tylko cieplej i cieplej. Wiosennie. Ale podobnooo lada dzień znów ma być biało, słyszałyście? 

26 lutego 2015

Oillan, Multi-lipidowy krem do twarzy.

Co prawda za oknem bliżej do wiosny czy jesieni niż do srogiej zimy, ale mimo to w końcu zebrałam się za post kosmetyczny. Post, który miał się pojawić w połowie zużywania pierwszego opakowania kremu, a na dzień dzisiejszy kończę już drugie opakowanie. Potwierdzi to jedynie fakt, że w końcu spotkałam na swojej drodze cudo. Cudo godne uwagi. Na listopadowym spotkaniu (zbieram się za notkę już pół roku , ale chyba się nie zabiorę...) jednym z prezentów były kosmetyki pielęgnacyjne od firmy Oillan. Leżały dzielnie w szafce, czekając na swoje 5 minut, dopóki nie powykańczam wszystkich otwartych kremów, żeli do mycia twarzy itd. Dodam, że nie miałam wcześniej styczności z kosmetykami tej firmy, także nie wiedziałam czego się spodziewać. W grudniu moja skóra postanowiła się zbuntować. Sama nie wiem czemu. Nie zmieniłam w swojej rutynie makijażowej/demakijażowej nic. A z dnia na dzień było tylko gorzej. Zaczęło się od suchych skórek w okolicach nosa, później skórek na kościach policzkowych, a skończyło się na suchych skórkach na powiekach (co było najbardziej uciążliwe). Traktowałam je różnymi kremami, nawet na powieki nakładałam, ale po kilku sekundach musiałam je ściągać, bo piekło. Wtedy już pozostało mi rozpoczęcie i spróbowanie kremu Oillan. Nałożyłam dość grubą warstwę na twarz i spróbowałam też lekko wklepać niewielką ilość na powiekach z chusteczką w ręku bo zaraz będzie trzeba to zetrzeć. Minęła minuta, dwie, osiem i nic złego się nie działo. Delikatnie tylko poszczypało. Położyłam się spać. Rano obudziłam się z pięknie odżywioną cerą. Oczywiście nie była jeszcze w wymarzonym stanie, ale była w dużo lepszej kondycji niż przed kilku dni. Wystarczyło mi 3-4 dni na to by na skórze nie było śladu bo skórkach, a cera była nawilżona. Krem nakładałam na noc i rano. Pod makijaż sprawdza się bardzo dobrze. Skóra jest w na tyle dobrym stanie, że po umyciu rano twarzy nie potrzebuję nic więcej.
Cena za 40 ml to ok 20 zł (ja za drugim razem złapałam go na promocji za 17 zl)
Przy codziennym dwu a czasem trzykrotnym użytkowaniu starcza mi na około 1-1,5 miesiąca. Z tym, że wieczorami go nie żałuję jak tylko widzę, że może zacząć się coś dziać z cerą.
Zapach ma neutralny, a konsystencja jest z tych idealnych jeśli chodzi o krem. Delikatna, szybko się wchłania, nie pozostawia lepkiego uczucia na twarzy. 
Kilka informacji ze strony producenta: 
Multi-lipidowy krem do twarzy. Do cery bardzo suchej wymagającej regeneracji
  • uzupełnia poziom lipidów w naskórku
  • skutecznie koi i łagodzi podrażnienia
  • uelastycznia i wygładza skórę
Krem intensywnie odżywia bardzo suchą skórę wymagającą regeneracji. Kompleks odżywczych maseł (shea i cupuacu ) bogatych w NNKT, skutecznie uzupełnia niedobory lipidów w naskórku, wzmacniając naturalną barierę ochronną skóry. Skwalan z oliwek oraz oleje: arganowy, z dzikiej róży i z ogórecznika lekarskiego stymulując odnowę komórkową, intensywnie regenerują skórę oraz przywracają jej elastyczność i gładkość. Kwas hialuronowy nawilża skórę oraz doskonale wygładza naskórek. D-pantenol łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia, przywracając komfort skórze.
Zalecenia:
Przeznaczony do cery bardzo suchej, skłonnej do podrażnień i reakcji alergicznych. Do stosowania w przebiegu schorzeń dermatologicznych (AZS, łuszczyca, wyprysk) oraz po zabiegach dermatologicznych i medycyny estetycznej (peelingi chemiczne, mikrodermabrazja, zabiegi laserowe, mezoterapia igłowa).
Stosowanie:
Codziennie rano i wieczorem nanieść niewielką ilość kremu na oczyszczoną skórę twarzy (omijając okolice oczu), szyi i dekoltu.
Składniki:
Aqua, Glycerin, Isodecyl Neopentanoate, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter,Caprylic/Capric Triglyceride,C10-30 Cholesterol/ Lanosterol Esters,Dicaprylyl Ether,Dimethicone, Hydrogenated Polydecene, Isohexadecane, Tridecyl Salicylate, Arachidyl Alcohol,Cetearyl Alcohol, Theobroma Grandiflorum Seed Butter, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/ VP Copolymer, Squalane, Behenyl Alcohol, Arachidyl Glucoside, Argania Spinosa Kernel Oil, Rosa Canina Fruit Oil, Borago Officinalis Seed Oil, Panthenol, Cholesterol, Ceramide NP, Glyceryl Behenate, Hydrogenated Palm Oil, Glyceryl Stearate Citrate, Betaine, Sodium Hyaluronate, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Caprylyl Methicone, Tocopheryl Acetate, Allantoin, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Methylisothiazolinone.
Podsumowując nie wyobrażam sobie teraz okresu jesienno - zimowego bez tego kremu. Znalazłam coś co spełnia wszystkie moje kryteria, począwszy od rewelacyjnego działania , a kończywszy na braku zapachu! Z czystym sumieniem polecam!

11 lutego 2015

6 blogowych odkryć dzięki BLOG ROKU 2014!

Kategorie totalnie wymieszane, z tych które najbardziej lubię czytać. Lifestyle, fit, kuchnia. O dziwo nie ma żadnego stricte kosmetycznego.Istnieje duże prawdopodobieństwo, że dużą część z tych blogów znacie, bo nie są to blogi raczkujące. Ale dla mnie były kompletnym odkryciem i cieszę się, że ciekawość pchnęła mnie na główną stronę BR2014. (klikając w nazwę i zdjęcie przeniesie Was na bloga autora) 
Dajcie znać które blogi znałyście - a które dopiero dziś wpadły Wam w oko. :)

7 lutego 2015

STYCZEŃ - podsumowanie w zdjęciach.

Jaki był styczeń ? Nie wiem. Zleciał mi tak szybko, że gdyby nie zdjęcia kompletnie nie pamiętałabym co w nim robiłam! Właśnie dlatego uwielbiam instagram! 


22 stycznia 2015

TAG - Jaki to był rok? (2014)

Wiem, że było już u mnie podsumowanie bloga, ale jednak w zupełnie innej formie. A patrząc na statystyki postów w kategorii TAGI - chyba je lubicie. Jak wiadomo nie od dziś ja również je bardzo lubię, a że ostatnio upatrzyłam sobie fajny TAG na kilku blogach podsumowujący ubiegły rok 2014 zabieram się za jego pisanie. :) I zachęcam Was do odpowiedzenia na ten TAG. :)


Szczęście.
 Może nie pierwszy raz w życiu, ale pierwszy raz od kilku lat, a już na pewno świadomie nie pod naciskiem rodziny (komunia itp) - ścięłam włosy ok 10 cm. Przy każdej wizycie u fryzjerki o ile się zgodziłam to na podcięcie końcówek maksymalnie 2 cm! A w grudniu chyba zmądrzałam i ścięłam to co trzeba było ściąć. :)

Wróciłam do fotografowania. 
Jeszcze bez fajerwerków i wciąż mi brak czasu, ale jest lepiej niż było w 2013 i początkiem 2014 roku.

Nie kupiłam kolejnego karnetu na siłownie.
Nie ma takiego. :) 

 
Od grudnia krótsze. 
Cieniowane.
 Najkrótsze do połowy szyi, najdłuższe do połowy pleców. 

Większe. 

Obeszło się bez. 
Od prawie 6 lat (chłopak) i prawie 8 lat (siostra) niezmiennie ta sama! :)


Mój chłopak.


Z chłopakiem, siostrą, z kuzynką.


Z chłopakiem.

Meghan Trainor - All About That Bass
 

  •  Stres. 
  • Nieładne słówka. 
  • Branie zbyt wielu rzeczy na siebie.
 
Ponad 2h na wyspie. Sam na sam. Przepiękne wspomnienia.
Nie mogę przeboleć, że nie wzięłam wtedy aparatu, ale ostrzegali przed ekstremalnym dojazdem na wyspę i zostawiłam aparat w domu. Tak to wróciłam jedynie z porysowaną szybką telefonu mojego D. :) 

 Instagram. Bezapelacyjnie.


 Trudny.
  

17 stycznia 2015

Nie dane mi mieć paznokcie hybrydowe....

Dzisiaj krótko. Bo nie chcę w złości zbyt dużo napisać. A na końcu mała prośba do osób posiadających w domu lampę i lakiery hybrydowe.
2 posty niżej (o tutu) pisałam Wam o przygodzie z paznokciami hybrydowymi wykonywanymi w salonie.  W poniedziałek byłam zrobić nowy mani hybrydowy. Szukałam tym razem innego salonu lub osoby robiącej prywatnie paznokcie. I znalazłam. Po rozmowach i zmianach terminu w końcu wybrałam się w poniedziałek (12.01) na paznokcie - nastawiona co prawda na french. Jednak postawiłam na klasyczną czerwień (która mi się bardzo spodobała na paznokciach dziewczyny u której robiłam hybrydki) i jak zwykle conieco na serdecznym i kciuku (w tym wypadku były to cyrkonie). Z koloru byłam zadowolona bardzo, z ułożenia cyrkonii już nie do końca (nierówne i za duże - fakt wybrałam je sama, ale nie wiedziałam, że będą na paznokciu tak wyglądały. Mniejsza. Do nich się jakoś przyzwyczaiłam.)
Tym razem mani był wykonany lakierami Estetiq. Polerka -> Baza - > 2 warstwy lakieru -> i nie jestem pewna czy nawet na końcu był TOP. (musicie mi wybaczyć, dziewczyna miała małego kociaka, a ja jak na kociąmamę przystało musiałam go ciągle obserwować i podziwiać!)
Paznokcie niestety po 5 dniach od zrobienia wyglądają jak po 2-3 zwykłymi lakierami. :( O ile poprzednie były bardzo twarde, tak te spokojnie mogę "zginać". Zadziory się robią, odpryski z dnia na dzień coraz większe. Paznokieć na palcu wskazującym był takiej samej długości jak wszystkie, ale niestety musiał zostać zrównany do zera i końcówka domalowana zwykłym lakierem....
Tutaj rozpaczać aż tak bardzo nie będę jak po poprzednich, bo zapłaciłam 3 razy taniej(!). Ale niestety (miałam nadzieję, że jeszcze wykiziam kotecka!) nie wrócę już do tamtej dziewczyny.


Paznokcie hybrydowe to (przy poprzednich się bardziej o tym przekonałam bo tu ciągle muszę domalowywać odprysk) mega wygoda dla mnie. Dlatego też nie chcę całkowicie rezygnować z tej metody malowania paznokci. Jednakże jak na razie jestem zniechęcona hybrydami robionymi przez wykwalifikowane osoby(!). Postanowiłam w przypływie gotówki zakupić hybrydy (chyba zdecyduję się na Semilac i na początek zakupię podstawowe kolory jak czerwień, biel i róż) , lampę UV i inne potrzebne akcesoria. I tutaj pytanie do Was - jaką lampę kupić? Czytałam, że 36 W. Przeglądając wczoraj allegro w sumie tylko na takie się natykałam. I cenowo od 30zł do 200 zł trafiałam. No tylko jaka firma? Bo nie chcę zapłacić tych ~100 zł i lada chwila lampę wywalić do kosza.
Przy okazji jeśli może pojawił się u Was post lub gdzieś Wam się kiedyś rzucił na temat paznokci hybrydowych dla początkujących to ozłocę jak podrzucicie linka!


PS. Nie zdążyłam domalować środkowego paznokcia - wolał się złamać... :[

14 stycznia 2015

Trzy wyzwania, w których biorę udział.

W grudniu brałam udział w wyzwaniu : adwentowy fotokalendarz (podsumowanie wyzwania kilka postów niżej) . Teraz biorę udział w troszkę innych wyzwaniach. Pod szeroko-pojętym hasłem: na sportowo i kompletna mieszanka.

to-be-skinnyy. Wyzwanie całoroczne. Przebiec, przepłynąć, przemaszerować, przejechać na rowerze 1000 km w ciągu roku. To daje niecałe 3 km dziennie. Uważam, że to całkiem niezły pomysł do zmotywowania się, a 2,7 km dziennie to nic wielkiego. :) 

kochacsiebie  - Również wyzwanie całoroczne. 50 zadań na każdy kwartał roku. Spodobała mi się tutaj przede wszystkim różnorodność. Coś dla ducha, coś dla urody, coś dla innych. Niektóre wyzwania są bardzo łatwe, zajmą dosłownie chwilkę, ale niektóre wiem, że będą u mnie prawdziwym wyzwaniem!  Zachęcam do wzięcia udziału! :) (Mi się już udało pare punktów zrealizować. :) )
Kolejny projekt, podobny do tego powyżej jest u edytazajac.  Na blogu pojawiło się 52 zadania na cały rok. Ja po wykreśleniu wstępnie kilku, których wiem, że nie zrealizuję (jak np wyprowadzka zagranicę czy ukończenie kursu renowacji ) mam ok 40 zadań do wykonania.


Koniecznie napiszcie czy i jeśli tak to w jakim wyzwaniu Wy bierzecie udział ! :)


11 stycznia 2015

Paznokcie hybrydowe, zdobienie na kciuku i serdecznym.

Przed świętami poszłam na łatwiznę. Długo dumałam i wróciłam w końcu do paznokci hybrydowych. Zastanawiałam się nad paznokciami stricte świątecznymi, ale jakoś postawiłam na ukochany róż i lekkie zdobienie metoda komputerową na kciuku i palcu serdecznym u obu dłoni. Z efektu byłam bardzo zadowolona. Z wykonania także. Dopóki czwartego dnia po prysznicu paznokieć z palca wskazującego nie zaczął mi odchodzić płatem... Próbowałam go ratować lakierami bezbarwnymi, żeby przyczepić (Święta były, nie miałam możliwości iść z powrotem do salonu na naprawę.) Pani w Salonie pracowała na lakierach Indigo, z tego co czytałam są to dobre lakiery, więc chyba powinnam winić tylko swoją płytkę. :( Nie pamiętam na jakich lakierach pracowała poprzednia Pani, która robiła mi dwukrotnie hybrydki. Płaciłam wtedy połowę taniej, a nie miałam żadnego problemu z paznokciami. I tak po 3 tygodniach zamiast iść z odrostem ja pójdę z gołymi paznokciami. :(