27 listopada 2013

Relacja ze spotkania bloggerek z Podkarpacia ( cz. I)

23 listopada tego roku o godzinie 15 w Kryjówce odbyło się Spotkanie Podkarpackich blogerek :)
Jeśli chodzi o miejsce - byłam tam już enty raz, uwielbiam tamtejszy klimat, niewygórowane ceny i smak potraw. Nie było problemów z rezerwacją - więc czego chcieć więcej? :)

W spotkaniu wzięło udział 15 dziewczyn, wspaniałych blogerek kosmetycznych! Spotkanie miało na celu pomoc dzieciaczkom z Domu Dziecka Mieszko w Rzeszowie, tak więc każda z dziewczyn przyniosła niemałą paczuszkę od siebie. 

W spotkaniu udział wzięły:
Natalia z http://po-prostu-piekno.blogspot.com - takiej organizatorki życzę każdej dziewczynie planującej zorganizowanie spotkania! :)
No i ja! :)

Jeśli chodzi o samą organizację to zapraszam do Nati, która kilka słów na ten temat napisała! Ja od siebie dodam, że mimo kilku nieprzyjemnych akcji, czasami nerwowego oczekiwania na paczki i siedzenia w domu "bo kurier lada chwila przyjdzie" powiem Wam, że przeogromną radość sprawiło mi ostateczne pakowanie (mojej 6 letniej siostrze jeszcze bardziej!:))

Jeśli chodzi o samo spotkanie - pierwsze co mi się spodobało to to, że od samego początku panowała rozmowa, mimo, że większość  dziewczyn wcześniej się nie znała! Nie było zahamowań, każda dziewczyna czuła się jak wśród swoich - uff to teraz będzie już tylko z górki! :)
 Zdjęcie poniżej chyba mówi samo za siebie :)

Ok godziny 15:30 do akcji wkroczyła Pani Ula - ja nie wiem, jak Ona to robi, ale to było już drugie spotkanie na którym byłam z Jej udziałem, i jestem pełna podziwu dla Jej entuzjazmu, pasji, poczucia humoru! Świetna kobieta, ale do rzeczy! Pani Ula rozdała każdej z Nas face charty - zadanie było jedno - wymalować , pokolorować, wypudrować jak najpiękniej potrafiłyśmy! Miałyśmy kredki, pudry, róże, bronzery i cienie do własnej dyspozycji! Ograniczać Nas mogła jedynie Nasza wyobraźnia! :)
W między czasie Naszego tworzenia Pani opowiadała o Firmie Glazel - mnie zachęciło kilka bronzerów - ale boję się, że ostatecznie nie będę umiała się skusić na jeden kolor! :) No, a gdybym tylko umiała wykonywać makijaże - to zapewne przepuściłabym wszystkie pieniądze na cienie Glazel! Takie szczęście w nieszczęściu - bo kolory mają przepiękne! :)

Tak prezentowały się wszystkie kolorowe buźki po zakończeniu konkursu (do wygrania była jedna paletka składająca się z 6 cieni:)) Z racji, że Pani Ula nie mogła się zdecydować - nie dziwię się, było kilka naprawdę niesamowitych prac - poprosiła przypadkową osobę, z sali obok o... wylosowanie zwycięskiej pracy. :)
Po zakończeniu, nagrodzeniu zwycięskiej pracy i wręczeniu drobnych prezentów dziewczynom od Pani Uli znów zaczęły się luźne, kosmetyczne rozmowy! :) Niestety kilka dziewczyn musiało szybciej uciekać ze względu na transport i inne plany - mam nadzieję, że to prawda! a nie wymówka przed ucieczką? :) Także zaczęłyśmy rozdawać prezenty od firm, które zechciały podarować od siebie małe co nie co - ale o tym w następnym poście. :)

A, dodam jeszcze, że jak będziecie w Kryjówce i lubicie sałatki bierzcie CEZARA - był pyyyyszny! :D


Bardzo dziękuję Kryjówce - za możliwość spędzenia kilku godzin, w tak wyśmienitym towarzystwie. 
Natalii za to, że miałam to szczęście tworzyć z Tobą jedność podczas organizacji, za masę wiadomości i rozmów telefonicznych czy przy wielkim kubku kawy mrożonej! :*
Pani Uli z Glazel Visage za entuzjazm i prezentację firmy!
Wszystkim dziewczynom wyżej wspomnianym za mile spędzony czas - niestety, nie udało się z wieloma z Was zamienić kilku dłuższych zdań, ale myślę, że nie było to ostatnie spotkanie w takim gronie! :)

22 listopada 2013

Eveline rozpieszcza!

Przepraszam Was najmocniej za dzisiejsze zdjęcia, ale robione były o godzinie 20:30 (Post jest dodany automatycznie) a zależało mi bardzo na pokazaniu tych wspaniałości, a przez najbliższe dni nie będę miała czasu ani na zdjęcia ani na notkę.

Otrzymałam wczoraj paczuszkę od Eveline, w ramach współpracy.
Całość prezentuje się tak:

NAWILŻAJĄCO – UJĘDRNIAJĄCY BALSAM DLA SKÓRY SUCHEJ, BARDZO SUCHEJ
Nawilżająco-ujędrniający balsam sprawia, że skóra staje się maksymalnie wygładzona, ciało perfekcyjnie ujędrnione i wymodelowane. Doskonale nawilża, poprawia elastyczność skóry, niweluje szorstkość i łuszczenie, dzięki czemu przedłuża trwałość opalenizny. Aksamitna,
szybko wchłaniająca się formuła zapewnia skórze miękkość i satynową gładkość, a niezwykły zapach kwiatu lotosu orzeźwia i napełnia energią.

MŁODE DŁONI ODMŁADZAJĄCY KREM DO RĄK 8w1
 Wyjątkowe połączenie bio kwasu hialuronowego i UREA w jednej formule bioHyaluron Plus Comple intensywnie nawilża i wygładza. Olejek makadamia przyspiesza naturalną regenerację i odbudowę naskórka. Volufilin wspomaga proces zwiększenia objętości podskórnej tkanki tłuszczowej, wyraźnie napinając, ujędrniając i uelastyczniając skórę dłoni. Kombuchk przywraca optymalną gęstość skórze. Skutecznie liftinguje i wygładza. Ekstrakt z lukrecji rozjaśnia przebarwienia i wyrównuje koloryt.

100% KWAS HIALURONOWY
Innowacyjna formuła serum ze 100-procentowym kwasem hialuronowym głęboko nawilża i regeneruje skórę, opóźniając procesy starzenia się komórek. Błyskawiczny lifting skutecznie wypełnia istniejące zmarszczki oraz wszelkie nierówności. Przywraca skórze idealną jędrność i elastyczność. Doskonale napina, wygładza i rozjaśnia naskórek. Skóra nabiera młodzieńczego blasku i świeżości.

CIENIE QUATTRO

 Kolekcja cieni została oparta na wyjątkowej technologii niezwykle drobnego rozcierania, co sprawia że cienie są trwałe i wygodne w aplikacji. Doskonale przylegają do powieki i utrzymują się przez wiele godzin. Specjalnie dobrana formuła zawierająca mikro cząsteczki, pozwala na ładne przenikanie się kolorów na oku. Świecące drobinki nie są zbyt widoczne, jednak tworzą typowo wieczorowy makijaż.
Każde opakowanie zawiera podwójny aplikator, który ułatwi precyzyjne nakładanie cieni.
Technika wykonywania smoky eyes jest zawsze taka sama. Rysunek oka oraz ponumerowane wypraski ułatwią wykonanie profesjonalnego makijażu. Cienie Quattro dostępne są w czterech wyjątkowych zestawieniach kolorystycznych, a swoboda użycia koloru z całej palety barw pozwoli na wyjątkowy, indywidualny wizerunek odpowiedni na każdą okazję.


Czego recenzje chciałybyście zobaczyć jako pierwszą? :) 

21 listopada 2013

Delikatny krem do depilacji - eveline.

Eveline,
Ultradelikatny krem do depilacji pach, rąk i okolic bikini 
z aloesem i proteinami jedwabiu.
 Od producenta:
Ultradelikatny krem do depilacji miejsc wrażliwych - dokładnie i skutecznie usuwa zbędne owłosienie. Zawiera łagodzący ekstrakt z aloesu oraz proteiny jedwabiu, dzięki którym skóra na długo pozostaje dobrze nawilżona, gładka i miękka.

Ja używałam go do pach i bikini, ale powiem Wam, że mam mieszane uczucia co do niego. 
Po pierwsze strasznie, okrutnie, okropnie śmierdzi! Nie wiem czemu, ale zapach skojarzył mi się z robieniem trwałej u fryzjera... :o Po pewnym czasie zaczęłam się delikatnie przyzwyczajać do niego, ale do akceptacji zapachu nie doszło i nie dojdzie na pewno. Jeśli chodzi o dokładne usuwanie owłosienia to się nie do końca zgodzę. Każdorazowo musiałam poprawiać po nim robotę, niewiele bo niewiele, ale jednak zapewnienie producenta o dokładności i skuteczności nie zostało spełnione.  Jest delikatny, to fakt. Nie podrażnił, nic nie szczypało, nie piekło, nie wysuszył. Czy nawilżył? Nie wiem bo zawsze po depilacji dodatkowo używałam balsamu, mimo, że skóra się tego w znaczącym stopniu nie domagała.  Jest dość wydajny, ma fajną konsystencję. Lekką, ale nie spływającą z ciała.
Jeśli chodzi o odrastanie włosków to nie zauważyłam jakiegoś konkretnego spowolnienia ich, aczkolwiek na pewno odrastały delikatniejsze niż po depilacji maszynką! W zestawie otrzymamy dodatkowo szpatułkę - która mi jak najbardziej się przydała! Jest poręczna i dość duża.
Pisałam już, że strasznie śmierdzi?! ;)  
Skład:

Mimo wad, kupię go ponownie! W ok 5 minut usuwa ok 98% włosków, drobne poprawki mi nie przeszkadzają. Jego cena to ok 10 zł/125 ml w Rossmannie.
Tutaj możecie poczytać opinie o nim na KWC, w sumie dzięki, którym się na niego skusiłam.
Ultradelikatny krem do depilacji miejsc wrażliwych - dokładnie i skutecznie usuwa zbędne owłosienie. Zawiera łagodzący ekstrakt z aloesu oraz proteiny jedwabiu, dzięki którym skóra na długo pozostaje dobrze nawilżona, gładka i miękka. - See more at: http://www.rossnet.pl/Produkt/Eveline-Just-Epil-Ultradelikatny-Krem-do-depilacji-pach-rak-i-okolic-bikini-3w1-z-aloesem-i-proteinami-jedwabiu,96666,1704#sthash.IBogBVYR.dpuf
Ultradelikatny krem do depilacji miejsc wrażliwych - dokładnie i skutecznie usuwa zbędne owłosienie. Zawiera łagodzący ekstrakt z aloesu oraz proteiny jedwabiu, dzięki którym skóra na długo pozostaje dobrze nawilżona, gładka i miękka. - See more at: http://www.rossnet.pl/Produkt/Eveline-Just-Epil-Ultradelikatny-Krem-do-depilacji-pach-rak-i-okolic-bikini-3w1-z-aloesem-i-proteinami-jedwabiu,96666,1704#sthash.IBogBVYR.dpuf
Ultradelikatny krem do depilacji miejsc wrażliwych - dokładnie i skutecznie usuwa zbędne owłosienie. Zawiera łagodzący ekstrakt z aloesu oraz proteiny jedwabiu, dzięki którym skóra na długo pozostaje dobrze nawilżona, gładka i miękka. - See more at: http://www.rossnet.pl/Produkt/Eveline-Just-Epil-Ultradelikatny-Krem-do-depilacji-pach-rak-i-okolic-bikini-3w1-z-aloesem-i-proteinami-jedwabiu,96666,1704#sthash.IBogBVYR.dpuf
Ultradelikatny krem do depilacji miejsc wrażliwych - dokładnie i skutecznie usuwa zbędne owłosienie. Zawiera łagodzący ekstrakt z aloesu oraz proteiny jedwabiu, dzięki którym skóra na długo pozostaje dobrze nawilżona, gładka i miękka. - See more at: http://www.rossnet.pl/Produkt/Eveline-Just-Epil-Ultradelikatny-Krem-do-depilacji-pach-rak-i-okolic-bikini-3w1-z-aloesem-i-proteinami-jedwabiu,96666,1704#sthash.IBogBVYR.dpuf
 

19 listopada 2013

Guess lubi się wyróżniać!

Ostatnio chwaliłam się jaskrawością adidasów,
dziś pochwalę się srebrzystością.
O ile w przypadku adasiów miłość była od pierwszego wejrzenia - tutaj tak nie było.
Tutaj miłośc pojawiła się dopiero po włożeniu!
To chyba pierwsze buty, które posiadam o tak masywnej podeszwie - zawsze trampek i tym podobnych butów się wypierałam.
Ale swoje 5 minut zaczną dopiero wiosną. :)

Oona 2 - Pewter Multi
G by Guess



Co sądzicie? :)

17 listopada 2013

Tydzień w zdjęciach. (1)

Sama osobiście uwielbiam przeglądy zdjęć, i patrząc po komentarzach pod moimi poprzednimi Wy też je lubicie, dlatego wymyśliłam sobie dodawać taki post co tydzień w niedzielę, z braku zdjęć, co dwa tygodnie - tzw  niedzielne przeglądy zdjęć.
Zobaczymy czy to się przyjmie.  :)
Pozycję od 1 do 3 zajmuje ROKSI, pies rodziców mojego przyjaciela, który totalnie podbił moje serce. <3 Kilka miesięcy temu była taka malusia, pokazywałam ją w jednym z lipcowych przeglądów, o tutaj.

4. Poznajcie GONZO - Ptaka, który w domu jest od czerwca (przyleciał na balkon sąsiada, a że wiedział, że my posiadamy klatkę "podarował nam" pierzastego przyjaciela, a sumienie kazało go zatrzymać, żeby nic go nie pożarło! :)) Z racji, że ja do domu wróciłam kilka dni temu to pomału dostaję na jego punkcie małego, pozytywnego bzika! Przeczytałam już chyba większość możliwych papuzich forumowisk i poradników, kupiłam mu zabawki. Jest bardzo bojaźliwy, dziki - ale będę się starała go oswoić - myślę nad zakupem dla niego przyjaciela, ale boję się, że wzajemnie się nie zaakceptują (?)
1. Kupiłam ciasto francuskie ze względu na zrobienie czegoś mega szybkiego i mega łatwego do porannej kawy - padło na ciasto francuskie z waniliowym budyniem i truskawkową konfiturą (która niestety się wylała w piekarniku, ale to nieważne!:D)

2. Po powrocie do domu pierwsze co zrobiłam wieczorem to zapalenie świeczek - tak za tym tęskniłam, że hoho.

3. Niestety wschody oglądam dużo częściej niż zachody słońca, a mam wrażenie, że są bardziej magiczne - sama nie wiem. :)

4. Stare zdjęcie, które bardzo lubię - poprzez instagram trochę poprzycinane, ale to nic.
1. Pisałam ostatnio na facebooku, że naszło mnie na totalną zmianę w moim pokoju - począwszy od zmiany koloru ścian, skończywszy na wymianie mebli. No i zaczęło się poszukiwanie w sklepach ładnej, zgrabnej meblościanki :)

2. Przeglądanie zdjęć z wesel zawsze wywołują u mnie ogromny uśmiech i rozmarzenie na twarzy - i nieważne czy jest to para mi obca, znajomi czy rodzina. Po prostu UWIELBIAM. [na zdjęciu dłoń mojej babci.]

3. D. jest dla mnie jedynym mężczyzną dla którego jestem w stanie uczyć się o spalonym, o momentach kiedy występuje faul czy słuchać o wyjazdach Jego ulubionej drużyny - ma to też swoje plusy  - na meczach wzdycham do Johna Terrego <3

4. Nie wiem co mam tu napisać, haha! :D Ale mniej więcej tak wyglądają zdjęcia, które robi mi D. rozśmieszając mnie podczas naciskania spustu!

15 listopada 2013

Tutti Frutti, Peeling cukrowy do ciała - Mango&brzoskwinia.

Swego czasu peelingi do ciała były dla mnie czymś o czym ciągle zapominałam.
Używałam sporadycznie, głównie latem przed opalaniem.
Aż w końcu poznałam pewnego, cudownie pachnącego przyjemniaczka!

Farmona, Tutti Frutti, 
Peeling cukrowy do ciała Mango i brzoskwinia
Cukrowy peeling do ciała o wyjątkowych właściwościach pielęgnacyjnych i słonecznym zapachu mango i brzoskwini. Zawiera fitoendorfiny z owoców noni - cząsteczki szczęścia, które wprowadzają w doskonały nastrój, stymulują pozytywną energię, radość i chęć do działania.
Dzięki zawartości masła karite i czerwonych kapsułek z witaminą E głęboko nawilża, odżywia i ujędrnia, sprawiając że ciało staje się zachwycająco miękkie, delikatne i jedwabiście gładkie. Kryształki cukru usuwają martwy naskórek i idealnie wygładzają ciało, a owoce noni rosnące na bajecznych, przepełnionych słońcem wyspach Polinezji zwiększają wydzielanie endorfin, pozwalając cieszyć się wspaniałym nastrojem i pełnią szczęścia.
Cukrowy peeling myje, delikatnie natłuszcza i odżywia skórę, dzięki czemu nie jest konieczne używanie balsamu.
Opakowanie to duży, masywny, solidnie wykonany, plastikowy, odkręcany pojemnik. Kolorowy, z bardzo ładną szatą graficzną - może to dość dziwne, ale sporą uwagę przywiązuję do sprawy wizualnej produktu, jakoś lepiej mi się go używa, co nie znaczy, że lepiej działa! :) Osobiście wolę go w formie takiego słoiczka, niż tuby co się rzadko zdarza, bo wyciśnięcie jest łatwiejsze od wyskrobania, ale moim zdaniem jest dobrze tak jak jest
Jest to pierwszy peeling w moim posiadaniu, który ma konkretne, grube ziarna, które idealnie złuszczają naskórek. Zdzierak, dla którego ciężko będzie mi znaleźć następce - ale póki jest dostępny - nie szukam innego.
Ziarenka lub jak kto woli kapsułki z witaminą E, które się nie rozpuszczają pozostają na dnie wanny razem z tłustą powłoką, także szybkie mycie wanny po każdej peelingującej akcji - obowiązkowe. :)
Balsamowanie po użyciu peelingu tak jak producent zapewnił nie jest konieczne, bo skóra jest bardzo dobrze nawilżona [parafina zajmuje pierwsze miejsce]. Peeling pozostawia na skórze tłustą warstwę, która absolutnie mi nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie - uwielbiam ją!  
Zapach jest piękny, owocowy. Długo się utrzymuje na skórze, nie jest mdły, ani chemiczny. "Zawiera fitoendorfiny z owoców noni - cząsteczki szczęścia, które wprowadzają w doskonały nastrój, stymulują pozytywną energię, radość i chęć do działania. " Coś w tym jest, bo peeling naprawdę rewelacyjnie relaksuje i poprawia humor po ciężkim dniu podczas kąpieli.
Nie uczula. Nie podrażnia. 
Jak dla mnie produkt idealny.
Peeling kosztuje w granicy 16-20 zł/300 g, ale jest produktem wydajnym, więc myślę, że cena jest do przełknięcia. 

Na zimę mam ochotę wypróbować inny zapach, może wiśnia&porzeczka albo jeżyna&malina?

14 listopada 2013

Październik w 10 punktach.

Znów niemalże w połowie pojawia się post podsumowujący ubiegły miesiąc,
ale dni mi tak szybko uciekają...
Wprowadziłam kilka zmian w kilku punktach, żeby nie było nudno i gdzie nie gdzie pusto :)


1. Wpisy, które ukazały się w październiku.
Udało mi się napisać kilka recenzji, m.in o:
W poście jak trafiacie na mojego bloga wypisałam kilkanaście przykładowych haseł, które wpisujecie przed wejściem na mojego bloga. :)  Jak co miesiąc pojawiło się denko  i  przegląd zdjęć z kilku dni.



2. Obejrzane filmy
Byłam pewna, że będzie to puste miejsce, po raz pierwszy odkąd robię serię miesiąc w 10 punktach, ale okazało się, że oglądnęłam, aż 3 filmy! 
Bracia przyrodni

Po ślubie swoich rodziców dwóch mężczyzn w średnim wieku zostaje przyrodnimi braćmi i współlokatorami.

Prawdę mówiąc pamiętam ten film jak przez mgłę, coś mi świta, ale bez zbędnych rewelacji, ale oceniłam go 6/10 więc musiał coś tam zabawnego w sobie mieć. :D





 
Oko w oko z teściem

Pewien psycholog zjawia się bez zapowiedzi na corocznym przyjęciu, w czasie którego rodzina jego dziewczyny świętuje koniec lata.  

Komedia, w miarę ok, na odstresowanie po całym dniu. :)





 
Kac Vegas 3

 Po śmierci ojca Alana Phil, Stu i Doug postanawiają pocieszyć kumpla z watahy. Za sprawą Chowa, który ukradł sporo kasy, znów wpadną w tarapaty. 

Mimo, że się w wielu momentach uśmiałam - jak dla mnie było to największe rozczarowanie. Pierwsza część to bylo dla mnie mistrzostwo, druga nieco gorsza, ale również świetna, a tutaj? no cóż dużo słabiej od poprzednich...




3. Powód do dumy.
Wróciłam do stałego blogowania (poza kilkudniową przerwą, gdy zostałam bez komputera).
 
4. Najlepszy zakup. 
Zdecydowanie stawiam na buty, które pokazywałam w tym poście.

5. Podwóże:
Tego punktu nie udało mi się zamienić na inny - z braku pomysłu - a niestety w październiku nigdzie nie byłam.

6. Ulubione jedzenie/przekąska.  
Milkshake o smaku bananowo-czekoladowym, jammi!



7. Najczęściej słuchana piosenka. 

8. Ulubione produkty kosmetyczne 
Olejek do włosów, który opisałam w ostatnim poście.




9. Październik w skrócie. 
Cały październik to była piękna, ciepła jesień - idealna! 
Zaczęła się uczelnia, a co za tym idzie zaczęło się szukanie, wybieranie tematu do pracy licencjackiej. 


  






10. Inspiracja na nadchodzące dni:
z racji tego, że wróciłam wczoraj do domu:

12 listopada 2013

Marion, Odżywka do włosów blond i rozjaśnionych.

 
Co mówi producent:

SUPERLEKKA FORMUŁA

Specjalistyczna, superlekka formuła z dodatkiem ekstraktów z lnu i miodu - odbudowują uszkodzoną strukturę włosa zniszczonego zabiegami chemicznymi, głęboko nawilżają, dodają elastyczności, nadają włosom blond i rozjaśnionym wyjątkową głębię koloru oraz przywracają piękny połysk.

Specjalnie opracowana formuła dla włosów suchych, słabych i zniszczonych, wymagających wzmocnienia i regeneracji. Zawiera JEDWAB I PROWITAMINĘ B5, które:

  • wygładzają i rewitalizują włosy bez ich obciążania,
  • ułatwiają rozczesywanie i układanie,
  • zabezpieczają przed promieniowaniem UV, wysoką temperaturą,
  • zapobiegają elektryzowaniu, nadają zdrowy wygląd i jedwabistą miękkość.
JEDWABISTA MIĘKKOŚĆ, GŁĘBOKIE NAWILŻENIE, WŁOSY PEŁNE BLASKU
W maju w tej notce opisywałam Wam wersję różową, z jedwabiem i prowitaaminą b5.

Odżywki mają identyczne opakowanie (plastikowe, półprzezroczyste) - różnią się tylko kolorem. 
Posiadają atomizer.

Zapach mają dość zbliżony do siebie, ale jakbym miała wybierać to intensywniejszy miała różowa. (aczkolwiek Luby i Siostra tą wyczuwali na włosach komplementując zapach:) )
O ile różowa odżywka bardzo dobrze rozświetlała włosy, ta tak bardzo dobrze sobie z tym nie poradziła.
Owszem włosy po użyciu żółtej miękkie, sypkie, delikatne, nie puszą i nie elektryzują się, ale nie są już tak pięknie lśniące - może to wina dziennego światła? letniego słońca, które promieniami sprzyjało ocenie różowego?
Włosy dobrze się układają, nie przetłuszczają się.Osobiście wolę stosować odżywkę na włosy wilgotne, wtedy po wyschnięciu były sypkie i zapach utrzymywał się przez jakiś czas. Nie ma problemu z rozczesaniem włosów. I nie wiem czy trafiłam na feralne opakowanie, ale mi... przecieka.
Odżywkę zużyję do końca, ale do niej już nie wrócę.
Natomiast różową kupię jak najbardziej.

11 listopada 2013

TAG - Liebster Blog Award.

Zostałam oTAGowana Liebster Blog Award  przez Corner passion  - dziękuję pięknie! :)



Zasady:
„Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej,lecz nie tylko, liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował”.

Pytania od Corner passion

1. Bez jakiego kosmetyku nie możesz się obejść?
Zdecydowanie tusz do rzęs!
 (Oczywiście nie biorę nawet pod uwagę pielęgnacji, bo wtedy nie umiałabym zdecydować się tylko na jeden kosmetyk) 
 
2. Zawsze masz pomalowane paznokcie?
Tak, jeśli nie są kolorowe to są chociaż pomalowane odżywką. Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam gołe paznokcie dłużej niż kilka minut po uprzednim zmywaniu.

3. Co Cię nakłoniło do założenia bloga i ile już blogujesz?
Nakłoniły mnie uginające się półki od kosmetyków i fakt, że przestałam prowadzić swojego bloga prywatnego i mi po prostu brakowało życia w sferze blogowej, a na blogspocie jestem już od ponad 2,5 roku.
 
4. Na jaki kolor zwykle malujesz paznokcie?
Wszelakie odcienie różowego.
 
5. Co szanujesz/lubisz w ludziach?
 Przede wszystkim szczerość i szacunek do ludzi i ZWIERZĄT!

6. Jakie blogi najchętniej czytasz?
 Przejrzyste!
A jeśli chodzi o kategorię to oczywiście blogi kosmetyczne i kulinarne!
 
7. Jaki jest Twój ulubiony smak z dzieciństwa?
Tutaj zastanawiałam się najdłużej, o ile pytanie o zapach nie sprawiłoby mi problemu tak jeśli chodzi o smak myślałam, i myślałam, i myślałam...  no i wymyśliłam ! zupa owocowa, którą uwielbiam do dziś! [a dodam, że za zupami to ja nie przepadam...]

8. Jak wygląda Twój poranek?
 Można powiedzieć zawsze tak samo :)
Wyłączam budzik - piszę smsa do D. - włączam komputer - i zaliczam poranną toaletę. 

9. Jak widzisz siebie za 10lat? 
Jako szczęśliwą żonę i matkę dwójki wspaniałych dzieci pracującą w wymarzonym zawodzie.

10. Chodzisz w związanych włosach czy raczej nie?
Zazwyczaj chodzę w rozpuszczonych, natomiast w domu zawsze w związanych.

11. Co najbardziej Cię denerwuję na blogach? 
 Masa wszystkiego na głównej stronie (i na moim blogu swego czasu tak własnie było i raziło mnie to bardzo dlatego dziwię się, że dziewczyny nie poupychają bannerów, etc do zakładek)
No i  zdjęcia robione zaraz przed snem przy lampce, która sprawia, że wszystko ma żółto pomarańczowe kolory... 
 
 
TAGuję


Pytania
 /chciałam trochę porozrzucać je, żeby nie były tylko z półki kosmetycznej/:
 
  • Bez czego nie wyobrażasz sobie życia?
  • W jaki sposób najchętniej się relaksujesz? 
  • Do czego masz słabość?
  • Najlepszy sposób na jesienną chandrę?
  • Co byś przygotowała na szybki deser wieczorem?
  • Książka, którą poleciłabyś każdemu to ... (i dlaczego właśnie ta)
  • Do jakiego wspomnienia z dzieciństwa wracasz najczęściej?
  • Najbardziej szalona rzecz jaką zrobiłaś w życiu?
  • Największy bubel kosmetyczny?
  • Zima czy lato? Dlaczego?
  • Największy sukces w życiu?

8 listopada 2013

Kolejne zamówienie z ezebra.

Wczoraj dotarła do mnie paczucha z ezebra.pl,
więc szybko pokażę tylko na co tym razem się skusiłam. 
  • Sally Hansen Maximum Growth PlusBase + Top Coat   

    Top Coat'y z Sally Hansen to dla mnie obowiązek. Uwielbiam je całą sobą! 

  • Nail Tek Intensive Therapy II, ochronna odżywka do pielęgnacji paznokci cienkich, miękkich lub rozdwajających się
  • Nail Tek Foundation II, odżywka podkładowa do pielęgnacji paznokci cienkich, miękkich lub rozdwajających się  

    Odżywki z eveline mi nie pomogły - nawet nie wiem czy ta 8w1 mi deczko nie zaszkodziła. Liczę na NT, o którym się oczytałam naprawdę bardzo dużo dobrych opinii! :)
     
  • Manhattan Soft Mat Lipcream  , matowa pomadka, kolor 56K 

    już ją wypróbowałam - jest przepiękna, na ustach trzyma się kilka godzin, ściera się równomiernie. ale za pewne poświęcę jej za jakiś czas odrębny post.

     
  • Miss Sporty Mini Me Eye Liner, automatyczna kredka do oczu, kolor: 070 Neon Blue

     mam małego bzika na punkcie chabrowych kresek - zobaczymy czy ta kredka sprosta trwałością na oku.

    Jak widzicie wśród tych niewielkich zakupów nie ma ani pół lakieru z essie. Spośród dość sporej gamy kolorów, które były do wybrania spodobał mi się tylko jeden - krwista czerwień - ale w dniu kiedy składałam zamówienie już go nie było. Ogólnie nie należę do tej ogromnej grupy ludzi zafascynowanych lakierami essie - mam odcień watermelon - fakt kolor jest piękny, ale wytrzymuje u mnie bez odprysku aż jeden dzień...

7 listopada 2013

Bioelixire, Argan Oil Serum do włosów z olejkiem arganowym.

Tak się głębiej zastanawiając to na moim blogu znajdują się same pochlebne recenzje. Pod etykietą buble znajdują się tylko 2 recenzje - co nie znaczy, że tylko tyle bubli w swoim życiu spotkałam(choć było ich niewiele więcej). Większość kosmetyków, które planuje kupić dokładnie wyszukuję na KWC lub Waszych blogach, baardzo rzadko kupuje coś spontanicznie (bo zazwyczaj wtedy są to niewypały). A dzisiaj przychodzę z kolejną pozytywną recenzją produktu, który otrzymałam na spotkaniu podkarpackich blogerek.


Bioelixire, Argan Oil 
Serum do włosów z olejkiem arganowym.
Od producenta:
Argan Oil Serum to nawilżający, regenerujący preparat do włosów z olejem arganowym, jojoba i słonecznikowym. Zapobiega rozdwajaniu się włosów i nadaje im miękkość. Skuteczna odbudowa struktury włosów pozwoli też przywrócić im naturalny blask. Serum Argan Oil, dzięki swojej delikatnej konsystencji i pięknemu zapachowi ma również dobroczynny wpływ na skórę. Działa przeciwstarzeniowo, pows­trzymuje wolne rodniki, nawilża i napina skórę. 
W denku październikowym przy Moroccanoil Treatments  wspominałam, że znalazłam następce, mimo, że ciut gorszego, to jak za tę cenę idealnego. 
 
Sposób użycia: stosować na wilgotne lub suche włosy, nie spłukiwać. Dużą kroplę rozetrzeć na dłoni i wcierać we włosy, skupiając się na końcówkach... Jeśli chcesz nawilżyć skórę, wcieraj po kąpieli w suchą skórę.  
Bioelixire, Argan Oil  używam od sierpnia i zużycie jest widoczne na zdjęciach. Mam włosy do połowy pleców, więc wystarcza mi jedna większa kropla na wtarcie go we włosy (mniej więcej tak od połowy po same końce). Używam go po myciu na włosy wilgotne - nie stosując już wtedy żadnej innej odżywki. Włosy po wyschnięciu są lekkie, miękkie, gładkie, lśniące i przepięknie pachną (zapach utrzymuje się naprawdę długo). Dobrze się układają, nie puszą się i nie są podadne na elektryzowanie się. Zdarzyło mi się parokrotnie użyć olejku na suche włosy -najczęściej na drugi dzień po myciu i chwila moment włosy były oklapnięte, dlatego z metody na sucho zrezygnowałam całkowicie.

Działania wewnętrznego ( i tu jest główna różnica między tym olejkiem a Moroccanoilem) na włosy jakoś szczególnie nie zauważyłam, fakt - końcówki mi się już tak nie rozdwajają, ale czy to zasługa tego olejku czy innych specyfików, które używam - nie wiem.

 Na temat nawilżenia skóry się nie wypowiem, ponieważ nie stosowałam go na skórę głowy.

Buteleczka jest mała, poręczna, zakręcana. 
Pojemność olejku to 20ml, a jego cena to granica 6-9zł.
Dostępny jest w drogeriach i na stronie Ambasada Piękna.


Skład dla zainteresowanych:
dopiero po zagłębieniu się na innych blogach dowiedziałam się, że te pierwsze 3 składniki to nic innego jak silikony - ale prawdę mówiąc mi to nie przeszkadza. tak jak pisałam - do skóry mi olejek nie sięga.

Jak dla mnie olejek jest bardzo dobry, efekt jaki daje na włosach mi się podoba, tak więc na pewno nie będzie to pierwsze i ostatnie opakowanie tego specyfiku. 



A Wy jakiego olejku używacie do włosów?