29 czerwca 2013

Co nowego w moim biżuteryjnym koszyku?

Każdy ma bzika na punkcie czegoś; jakieś swoje małe dziwactwo.
Moim dziwactwem - które dla mnie jest w zupełności normalne - jest to, że nie wyjdę z domu bez kolczyków i pierścionka. Tak, tak! Pierścionek zazwyczaj mam na sobie 24/7, ale kolczyki ściągam zawsze na noc i nieraz w pośpiechu rano zdarzyło mi się wyjść bez nich z domu. Uwierzycie, jak Wam powiem, że czułam sie jakbym była.... naga? :D Dlatego nieraz mam jakies kolczyki w torebce w razie jakiegoś sklerotycznego wypadku.
Latem mam podobnie z bransoletkami. Gdy mam odkryte ręce muszę coś mieć na nadgarstku. Czy to będzie jedna bransoletka czy kilka różnych - nieważne. Musze coś czuć na ręce.
Dlatego ostatnio zakupiłam 4 bransoletki, na rzemyku, na sznureczku czy na plecionce. Zwyczajne, bez szału, ale mi się spodobały. Srebrne bardzo lubię, ale noszę rzadko.
Dajcie znać czy Wy macie jakiegoś bzika?
Jeśli tak to jakiego!


27 czerwca 2013

Drogocenny krem na noc - L'occitane

Cześć i czołem!
Dziś przychodzę z kolejną mini recenzją produktu z pachnącego koszyczka, a mianowicie kremu drogocennego na noc od L'Occitane.

Tutaj recenzowałam krem do rąk. 
Tutaj żel pod prysznic.

Co mówi producent:
Jedwabisty krem odwracający proces wiotczenia skóry, wynikający z upływu czasu. Skóra jest wzmacniana w czasie kluczowego etapu nocnej odbudowy. Dowiedziona skuteczność: Po przebudzeniu skóra jest odbudowana (96%) i zregenerowana (92%), zmarszczki są mniej widoczne (88%). Noc po nocy skóra jest gładsza (82%) i jędrniejsza (78%)*. *Czterotygodniowy test konsumencki z udziałem 49 kobiet 

Opakowanie:  Szklany, granatowy(lecz przezroczysty) pojemniczek z plastikową zakrętką. Po zdenkowaniu kremu na pewno przyda mi się do innych celów.
Zapach: Bardzo intensywny. Mi się nie podobał. Bałam się, że ze względu na zapach nie odważę się go nałożyć na buzię. Przełamałam się. Zapach utrzymuje się jakiś czas na twarzy. Przy każdej kolejnej aplikacji już coraz bardziej się do niego przyzwyczajałam, ale nie do tego stopnia by powiedzieć, że jednak zapach mi się podoba...
Wydajność: Powiem Wam szczerze, że ze względu na konsystencję jest bardzo wydajny! Niewielka ilość wystarczy do pokrycia całej buzi. 
Konsystencja:  Gęsta, treściwa, aczkolwiek dobrze się rozprowadza po twarzy i w miarę szybko się wchłania. Nie pozostawia ani lepkiej ani tłustej powłoki na buzi.
Działanie:  Głównym zadaniem jest odbudowa, wygładzenie, zregenerowanie i ujędrnienie buzi. Na początku myślałam sobie, że małe łał, działa. Buzia była gładka i ogólne samopoczucie na twarzy było przyjemne. Aczkolwiek efekt ten utrzymywać się tylko do momentu nakremowanej buzi. Rano już tak miło nie było. Jak wiecie -albo i nie - jestem z tych osób, które uwagi do składu zbytnio nie przywiązują dlatego czytając co nie które recenzje dziewczyn dowiedziałam się o silikonie, który stoi dość wysoko w składzie - no i już wiedziałam czemu taka gładziutka buzia była. Do czasu.

   
Pojemność: 15 ml, opakowanie pełnowymiarowe 50 ml. 
Cena
: za 50 ml - 260 zł.
Dostępność: Sprawdź

Podsumowując:  Fajnie, że miałam okazje go przetestować, ale to już drugi z trzech produktów na który nie skuszę się jeśli chodzi o zakup opakowania pełnowymiarowego. Nie podrażnił, nie przesuszył, nie uczulił, ale niestety to za mało by się na niego skusić. ALE jeśli będziecie tylko miały okazje go przetestować róbcie to bez chwili zastanowienia, bo wiem, że wielu dziewczynom przypadł do gustu, więc może i Wam się spodoba!



24 czerwca 2013

Lovely Gloss Like Gel - 128#

Zapraszam na mój raczkujący fanpage, który znajdziecie TUTAJ oraz na obserwację poprzez GOOGLE+ lub BLOGLOVIN (to dopiero zaczynam ogarniać. :)) [wszystko znajduje się również na pasku bocznym.]


Ale ja dzisiaj nie o tym.
Przyszłam do Was po długiej przerwie publikowania tutaj moich paznokci.
Są wreszcie w dobrej jak dla mnie długości, nad kondycją ciągle pracuję.
Od 3 dni gości na nich moja ukochana lilia od LOVELY z kolekcji gloss like gel, dzisiaj machnęłam kolejną warstwę, żeby je lekko odświeżyć, niestety na co niektórych pazurkach spowodowało to bąbelki na paznokciu - widoczne tylko przy bardzo bliskim kontakcie oraz w aparacie.
 Lakiery z tej serii uwielbiam za trwałość- po 3 dniach nie było żadnego odprysku, a końcówki były niemalże nieruszone. Dodam, że nawet nie pociągnęłam żadnym topem! Jedynie nałożona wcześniej została diamentowa odzywka z eveline. Lakier szybko schnie, ma bardzo przyjemną konsystencję i pędzelek (który na pierwszy rzut oka nie wygląda na godnego współpracy). Krycie mają jak dla mnie standardowe - 2 warstwy. Na zdjęciu są już 3.
 Pojemność: 8 ml
Cena: ok 6 zł
Dostępność:  Rossmann, 

16 czerwca 2013

Kolorowe lakiery na...

... drobnych pazurkach.

Która z Nas w wieku 6 lat nie ubierała szpilek mamy; nie malowała usta(z całą ich okolicą) na czerwono i nie maziała lakierami paznokci włącznie z palcami?
Moja siostra weszła w etap małej modnisi.
Na okolicznościowe imprezy życzy sobie loczki i kolorowe pazurki - jaka była by ze mnie siostra gdybym jej tego odmówiła? Hihi.
Wczoraj wybrała sobie 5 lakierów - gama lekko podsunięta kolorystycznie przez troszkę starszą mnie co by się nie zlewało kolorystycznie.
Pomalowanie ładnie takich małych pazurków to nie lada wyczyn jak dla mnie!
Ale zobaczcie sami co z tego wyszło. :)

11 czerwca 2013

Maj w 10 punktach.

Zapraszam na lekko spóźniony:
1. Najważniejszy wpis.
  Najważniejszym wpisem była dla mnie kontynuacja denkowych postów - mimo, że było to kwietniowe denko, to pojawiło się dopiero w maju. Próbuję wszczepić to w swój zwyczaj dlatego uważam, że ta z 12 opublikowanych notek była dla mnie najważniejsza.
Klik.


2. Przeczytane książki
Niestety ani jednej.

3. Obejrzane filmy
Udało obejrzeć mi się w maju kilka filmów - głównie komedie-komedie romantyczne :)
 
1. Szybko i wściekle. 
Przestępca i agent, który kilka lat temu go tropił, łączą swoje siły – każdy z własnych powodów – i przenikają do narkotykowego gangu, by dopaść jego przywódcę.
Oglądałam tylko jedną z poprzednich części, ale nadrobię.
Ten film oceniam 7.10






 
2. Drogówka.
Historia siedmiu policjantów, których poza pracą łączy przyjaźń, imprezy, samochody i interesy. Wszystko się zmienia, gdy ginie jeden z nich.
Film znany każdemu, jak nie z trailera to w całości. 
Ja spodziewałam się czegoś dobrego po okrzyknięciu go dość dobrymi recenzjami. Niestety nie trafił do mnie.
6/10




 
3. Piła V
Kolejna, piata już odsłona słynnej serii ukazującej ludzkie cierpienie niekoniecznie niewinnych ludzi...Tym razem to Mark Hoffman, detektyw FBI, który sam przeżył morderczą grę, zamierza kontynuować działania Jigsawa. Kolejni ludzie, kolejne gry, lecz zawsze ten sam wybór: żyć lub umrzeć...Czy jest ktoś w stanie to wszystko zatrzymać? Ile cierpienia jest w stanie znieść ludzkie ciało? Jak daleko posunie się człowiek, aby ocalić swoje życie?
Horrorów nie oglądam od około 3 lat. Na ten zerkałam kątem oka jak leciał w tv.  Film dla mnie obrzydliwy, aczkolwiek wiem, że seria Piły ma swoich zwolenników.
2/10


 
4. Fałszywy narzeczony.
Jennifer jest samotniczką. Właśnie wydała wszystkie swoje oszczędności na kupno nowego domu i cieszy się na myśl o przeprowadzce. Niespodziewanie wszystkie jej rzeczy zostają skradzione przez nieznanych sprawców. Podłamana kobieta idzie na ślub znajomego, gdzie poznaje przystojnego Vince'a, który okazuje się być poważnie zadłużonym hazardzistą. Podczas ceremonii para wpada na pomysł, jak zdobyć potrzebne im pieniądze.
Typowa komedia romantyczna. Ja lubię.
8/10


 
5. Brzydka prawda
Stojąca przed romantycznymi wyzwaniami producentka porannego programu (Heigl) zostaje wplątana przez swojego szowinistycznego korespondenta (Butler), w serię oburzających eksperymentów. Mężczyzna chce udowodnić swoje teorie na temat związków i pomóc jej odnaleźć miłość. Jego błyskotliwe sztuczki, prowadzą jednak do nieoczekiwanych efektów. 
Fajna obsada, przyjemna komedia romantyczna. 
9/10




 
6. Duchy moich byłych
Connor (McConaughey) kocha wolność, zabawę i kobiety... dokładnie w tej kolejności. Wizyta na ślubie młodszego brata zmienia jednak hierarchię wyznawanych przez niego wartości. Podczas uroczystości nawiedzają go 
dawne sympatie, m.in. najlepsza przyjaciółka panny młodej (Garner), porzucona wcześniej przez Connora. Duch Byłych Narzeczonych prowadzi Connora przez romantyczną historię w stylu "Opowieści wigilijnej" Karola Dickensa.
Luźna komedia, która mi się spodobała, ale jakoś szczególnie w pamięci nie pozostała.
7/10
 
 
 
7. Oświadczyny po irlandzku.
Amerykanka Anna (Amy Adams) ma zamiar dotrzeć do Dublina, aby w "Leap Day" czyli 29 lutego oświadczyć się swojemu chłopakowi. Zgodnie z irlandzką tradycją, jeśli tego dnia kobiety oświadczą się swoim wybrańcom, muszą oni powiedzieć "tak". Niestety pogoda krzyżuje jej plany. Anna jest jednak zdeterminowana, aby dotrzeć do swojego chłopaka z oświadczynami, zanim skończy się dzień, nawet jeśli musi w tym celu przeprawić się przez pół kraju. Pomaga jej w tym poznany właściciel gospody Declan (Matthew Goode).
Mój hit. Rewelacyjna komedia romantyczna z serii tych niebanalnych z lekkim przekąsem i genialnymi głównymi bohaterami.  
10/10


8. Wyszłam za mąż, zaraz wracam.
Marie ma wszystko o czym mogłaby zamarzyć. Jest piękna, ma świetną pracę i przede wszystkim kocha nad życie. Jednak, gdy ukochany prosi ją o rękę, Marie wpada w panikę. Dziwne? Niekoniecznie. W rodzinie Marie od pokoleń bowiem panuje klątwa - pierwsze małżeństwa zawsze kończą się szybkim rozwodem. Dziewczyna wpada na szalony pomysł, jak oszukać przeznaczenie - postanawia znaleźć i poślubić przypadkowego mężczyznę, a potem jak najszybciej się z nim rozwieść. Plan z pozoru całkiem niezły i logiczny, ma swoją słabą stronę.
Kolejna komedia romantyczna lekko przeplatana przygodą.
8/10


9. Diabeł ubiera się u Prady. 
 Młoda dziewczyna zdobywa upragnioną pracę w jednym z najbardziej prestiżowych nowojorskich magazynów poświęconych modzie, mając nadzieję, że otworzy jej to drogę do wielkiej kariery. Pech w tym, że jej bezwzględna szefowa to kobieta z piekła rodem. 
Przyjemny film na wieczór. Ja osobiście byłam zauroczona główną bohaterką !;)
8/10
 
 
 
 
 


4. Powód do dumy.
Może własnie tutaj wspomnę o początku nadrabiania filmów. Mam w swoim spisie do obejrzenia dokładnie 296 filmów, także w maju zaczęłam nadrabiać coś co bardzo lubię, a na co w roku akademickim mi brakuje czasu.

5. Najlepszy zakup.
 
 Wszystko co pokazywałam w notkach chwalipięciarskich tutaj oraz tutaj
No poza peelingiem z SYNERGENU! Będzie nieługo o nim tutaj w kategorii bubelek.

 
6. Podróże. 
Nigdzie.

7. Ulubione jedzenie/przekąska. 
Bez dwóch zdań kanapki serwowane tak:
I przystawka w Sphinxie:

 
8. Najczęściej słuchana piosenka. 
A co najczęściej grali w radiu? ;)

9. Ulubione produkty kosmetyczne 
Manhattan, Powder Mat Make Up - mój mały hit odkryty dzięki promocji Rossmannowej. Będzie recenzja na pewno.
Oraz tusz do rzęs z Lovely PUMP UP.

10. Najlepsze momenty maja. 
Maj to jeden z moich ulubionych miesięcy, z tego też względu wiele wspaniałych momentów podczas tych 31 dni było.

Zachęcam Was do tego typu podsumowań każdego Waszego miesiąca. :)
(pomysłodawczyni - Lusterko Em
 
 
Jeśli oglądałyście jakiś film z wyżej wymienionych to dajcie znać! :)
Oraz chętnie dopiszę inne godne uwagi filmy do mojej krótkiej listy.

10 czerwca 2013

Żel pod prysznic - L'Occitane

Hej ho.
Wpadam z drugą mini recenzją kosmetyka z koszyczka, tym razem żelu pod prysznic Werbena L'Occitane.
W porównaniu do kremu tejże firmy żel mojego serca nie podbił. Dlaczego?
Tutaj recenzowałam krem.
Co mówi producent:
Świeży żel do ciała ceniony zarówno przez kobiety, jak i mężczyzn. Każde naciśnięcie butelki uwalnia rześki, cytrusowy aromat werbeny L'Occitane. Eteryczne olejki werbeny, pomarańczy, geranium oraz drzewa cytrynowego wygładzają i pielęgnują nawet najbardziej wrażliwą skórę, wypełniając pomieszczenie tym cieszącym się uznaniem aromatem.

Opakowanie: Plastikowa buteleczka, poręczna bo malutka, przezroczysta. ;) Otwierana poprzez klapeczkę, przy której nie grozi nam połamanie pazurków!
Zapach: Świeży, wyczuwalne cytrusy, aczkolwiek mnie jakoś na kolana nie powalił - a uwielbiam takie świeże zapachy latem. Na skórze pozostawał na kilka chwil, później się ulatniał. 
Wydajność: Przy tak małej pojemności ( 50ml) ciężko coś powiedzieć. Mi starczyło na kilka myć, więc wydaje mi się, że normalna.
Konsystencja: Typowa jak dla żelu. Nie pienił się, ale zostawiał na ciele taką kremową powłokę, którą bardzo lubię. (porównałabym ją do olejku pod prysznic z nivea (tutaj go recenzowałam)).
Działanie:  Nie wysuszył, ale też jakoś szczególnie nie nawilżył. Nic w sumie nie zrobił poza skutecznym myciem.
Skład: zobaczysz po powiększeniu zdjęcia.
Pojemność: 30 ml, opakowanie pełnowymiarowe 250 ml
Dostępność: Sprawdź
Cena: za 250 ml - 59 zł

Podsumowując: Jak dla mnie cena 59 złotych za żel, który ładnie pachnie i nic nadzwyczajnego nie robi jest to ciut za dużo. Na pewno nie kupię pełnowymiarowego opakowania.

7 czerwca 2013

Nominacja do Liebster blog.


Wczoraj do LB zostałam nowinowana przez jedną z większych gaduł jaką znam - KYARISS. :*
Już pamiętam byłam nominowana do Liebster bloga, lecz nie pamiętam czy na niego odpowiedziałam! :)

Liebster blog jest to wyróżnienie otrzymywane od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Osoba wytypowana odpowiada na 11 pytań, a następnie nominuje 11 osób i zadaje im 11 nowych pytań. 
Kogo nominujemy? 
Najlepiej osoby, które dopiero rozpoczynają przygodę z blogowaniem i przydałaby im się promocja. 
Kogo nie nominujemy? 
Osoby od której otrzymaliśmy wyróżnienie.

 Pytania od Kasi!

 Gdybyś mogła pojechać, dokąd tylko chcesz, gdzie byś pojechała? (jedno miejsce) 
Na chwilę obecną marzy mi się Grecja, aczkolwiek uwielbiam różne nowe zakątki Polski/ Świata, więc jest tego masa! :)

  Wymyśl idealny kierunek studiów dla siebie :)
 Studiuję bezpieczeństwo wewnętrzne i wydaje mi się, że jest to idealny kierunek dla mnie - pozwalający - mam nadzieję - w przyszłości spełnić moje marzenie. Aczkolwiek bardzo podoba mi się też kosmetologia, a gdybym miała umysł ścisły marzyłaby mi się ... medycyna! :D

Ulubiona potrawa z dzieciństwa?
Zupa owocowa! Jest to jedna z niewielu zup, które jem ze smakiem! :)

Jeśli mogłabyś zmienić jedną rzecz w sobie, co by to było? 
Nogi.

Wymarzone zaręczyny? :)
 ... przede mną! :)

Jaka jest Twoja ulubiona kuchnia?
 Włoska. Uwielbiam makaron i ryż w różnej postaci i z różnymi dodatkami.

Jaki makijaż wolisz mocny czy naturalny?
 Ten po środku, ogólnie uwielbiam mieć mocniej podkreślone oczy, a usta w delikatnym kolorze.

Wolisz iść do kosmetyczki czy zrobić domowe spa? 
 Na domowe spa zazwyczaj brak mi czasu, a do kosmetyczki na zabiegi spa nie chodzę, aczkolwiek wolałabym poddawać się zabiegom jej niż sobie - zawsze to większy relaks! :)

Czy masz jakąś rzecz, która przynosi Ci szczęście? 
Talizmanu żadnego nie mam! :)

Dlaczego założyłaś bloga? 
Wstępnie miałbyś to blog tylko i wyłącznie kosmetyczny - a natchnęło mnie gdy po raz kolejny ogarniałam szafkę z kosmetykami. Stwierdziłam, że może komuś przyda się kilka słów ode mnie na temat danego kosmetyku.

 Komputer stacjonarny czy laptop? Dlaczego?:)
Wybrałabym stacjonarny gdyż ma przewagę wielkością monitora, ale wybieram laptopa - gdyż jest "podręczny".


Ja nie nominuję nikogo, gdyż nominowałabym te same osoby co ostatnio do TAGU,
a wiem, że wiele osób nie ma czasu i chęci na odpowiadanie na tego typu tagi. :)
ACZKOLWIEK ZACHĘCAM KAŻDĄ OSOBĘ która tutaj zagląda do odpowiedzenia na poniższe pytania- choćby w komentarzu poniżej. :)

Pytania ode mnie:
  1. Ulubiona zabawa z dzieciństwa.
  2. Gatunek filmowy, który nie jest totalnie w Twoim guście?
  3. Twój ulubiony gadżet, który służy Ci na co dzień?
  4. Ulubiony niezdrowy posiłek?
  5. Smak gorzki, kwaśny, słony czy słodki?
  6. Ulubiony film?
  7. Gdybyś miała nadprzyrodzoną zdolność to jaka by to była?
  8. Czekolada czy paluszki?
  9. Wokalista/-stka, którego piosenki nie wpadają Ci w ucho to...?
  10. Z jakiego jesteś miesiąca?
  11. Ulubione pierogi?

4 czerwca 2013

zDENKOwani w maju.

Fakt faktem mało tego było,
ale skoro zaczęłam robić denko co miesiąc to trzeba się wywiązać!

1.) Isana, Żel pod prysznic reinigt & pfleg - Isany żele chyba pojawiają się u mnie w każdym denku. Uwielbiam je za zapachy i cenę. To nic, że nie nawilżają - ważne, że nie szkodzą. Czy kupię ponownie: TAK.
2.)  Delia, Dermo System, Mleczko do demakijażu twarzy i oczu - fakt faktem mleczko to używałam tylko kilkakrotnie, gdyż ja nie miałam ciuka mleczka, więc resztkę dała mi mama. Używałam co wieczór przez ok 5-7 dni, dobrze zmywa makijaż, nie podrażnił mnie. Czy kupię ponownie: TAK.
3.) Marion, Płyn micelarny do oczyszczania i demakijażu oczu i twarzy - pisałam o nim kilka dni temu. Tutaj recenzja.  Czy kupię ponownie: TAK.
1.) Schwarzkopf, Gliss Kur Shea Cashmere, Odżywka `Natychmiastowa regeneracja` do włosów suchych i odwodnionych - Lubiłam ją, fajnie rozczesywały się po niej włosy, były miękkie i sypkie. Bardzo ładnie pachnie. Czy kupię ponownie: MOŻLIWE.
2.) Victoria's Secret Garden Collection Sparkling Sugared Pear - mgiełka - z tym produktem nie umiałam się rozstać! Zapach jest tak piękny i cudowny, że nie da się opisać! Pisałam o balsamie o tym samym zapachu tutaj. Czy kupię ponownie: jeśli tylko będe miała okazję TAK!.
1.) Perfecta No Problem, Antybakteryjny krem matujący- Pisałam o nim tutaj. Czy kupię ponownie: TAK
2.)  Miss Sporty, Oh! Blushed Again - róż do policzków. O nim również pisałam tutaj. Niestety w Rossmannie widzę jakąś inną wersję, nad czym bardzo ubolewam. Czy kupię ponownie: jeśli dorwę tą wersję to TAK
3.) Nivea, SOS, Krem-balsam do bardzo suchych dłoni. - Bardzo dobry, bardzo dobrze nawilża, wydajny, gęsty, ładnie pachnie. Na zimę idealny. Czy kupię ponownie: TAK
chusteczek zazwyczaj używałam w domu do odświeżania dłoni w ciągu dnia, lub np po zrobieniu makijażu.
1.) Cleanic, Kindii Chusteczki nawilżone - Polubiłam je, ładnie pachną, szybko wysychają na dłoni. Czy kupię ponownie: TAK
2.) Dada, Chusteczki nawilżone - Tych niestety bardzo nie polubiłam, a szkoda, bo za 72 sztuki płacimy coś ok 4-5 zł. Niestety zostawiają mega tłustą powłokę na dłoniach. Czy kupię ponownie: NIE 


Dajcie znać czy duże było Wasze majowe zużycie czy równie skromne jak i moje! :)
 

3 czerwca 2013

Miesięczny przegląd zdjęć.

Postanowiłam do mojego bloga wprowadzić miesięczny przegląd zdjęć.
Bardzo podobają mi się cotygodniowe przeglądy, ale ja niestety mam problemy ze systematycznością! A nie chciałabym czegoś zaczynać, a później jeszcze szybciej tego kończyć, stąd jak na razie pomysł na przegląd zdjęć raz na miesiąc! Zdjęcia będą w postaci kolaży i poniżej w dwóch słowach opisane.

Na początek kolaż MAJOWY.
* uwielbiam wiśnie, najbardziej chyba gdy zakwitają, * zachód słońca, * jedna z moich dwóch kocich miłości.
*sypanie kwiatków w wykonaniu siostry, *obrona ważna rzecz! *ostatnie dni maja były pochmurne.
* miejsce dowodzenia moje i mojego kota! *pyszna przystawka! *ulubione śniadania wiosną.
*imieniny babci, *(co)środowa kawka z koleżanką po praktykach, *ideał upatrzony w aparcie.

2 czerwca 2013

micelek od Mariona.


Na samym początku chciałabym Was zaprosić na mojego świeżutkiego fejsbuka blogowego!
Z racji, że nadchodzą zmiany w sferze blogowej, to stwierdziłam, że wcześniej czy później i tak trzeba będzie założyć FP. :)
Znajdziecie mnie TUTAJ.
 
A teraz do meritum notki.
Uwierzycie mi jak Wam powiem, że dopóki nie używałam poniższego produktu to nie używałam żadnego płynu micelarnego?? Taak, tak! Kusił mnie wcześniej zarówno micel z Bourjois jak i słynny biedronkowy, ale żadnemu nie uległam, jakoś uważałam, że mleczko, żel i tonik zapewnią mi doskonałe oczyszczenie i ładną cerę. Czy zmieniłam swoje zdanie po stosowaniu micelka z MARIONU??

Co mówi producent?

Płyn zawiera struktury miceli, składające się z cząsteczek hydrofilnych i lipofilnych, które dokładnie oczyszczają skórę i zmywają makijaż, także z oczu. Formuła wzbogacona została substancjami łagodzącymi i regenerującymi skórę. Zawiera wygładzający ekstrakt z hibiskusa i kwas hialuronowy, który doskonale nawilża i rewitalizuje skórę.
  • Nie powoduje podrażnień skóry i spojówek
  • Polecany również dla osób o wrażliwych oczach oraz noszących szkła kontaktowe
  • Nie wymaga zmywania

Opakowanie: Odkręcana, plastikowa butelka z niewielkim otworem, który umożliwia wylanie zadowalającej ilości płynu. Przyjemna wizualnie szata. Przezroczysta.
Zapach: Ledwo wyczuwalny, nie drażni. Wydajność:  Ze względu na konsystencję nie jest jakoś szalenie wydajny, aczkolwiek nie skończył się z dnia na dzień.

Konsystencja: Jak to na płyn micelarny przystało - wodnista. Nie pozostawia na twarzy tłustego filmu.
Działanie:  Płyn ma za zadanie oczyszczać twarz i robi to bardzo dobrze. Ja osobiście używałam go tylko do demakijażu twarzy, do oczu już nie, gdyż nie radził sobie najlepiej z mocniejszym makijażem oka - a mam tu na myśli eyeliner i ok 3 warstwy tuszu do rzęs. Aczkolwiek ja do oczu-rzęs! używam tylko i wyłącznie mleczka. Nie podrażnia skóry - o oczach sie nie wypowiem, bo jak wyżej wspomniałam nie stosowałam go do nich.  Nie napina skóry. Nie wysuszył mnie. Osobiście lubiłam go używać w ciągu dnia zamiast toniku - jako odświeżenie skóry!


Podsumowanie: Sam micel w sobie nie jest zły; mega tani, nie podrażnia i robi to czego wymagam. Żadnym micelem nie zmywałabym oczu, więc można powiedzieć, że ten brak demakijażu oka mu wybaczam.

Pojemność: 120ml
Dostępność
Wispol, Netto, Natura ale jeśli wiecie gdzie jeszcze to dajcie znać - edytuję post. :)
Cena
ok 6 zł.
Czy zakupię ponownie? TAK.

 

Produkt przetestowałam dzięki firmie MARION, lecz fakt ten nie wpłynął na moją opinię. 

1 czerwca 2013

Sobotnie inspiracje paznokci.



Cześć! :)

Z racji, że ja ubolewam nad swoimi paznokciami, przychodzę dziś do Was z inspiracjami pięknych pazurków, zapewne 3/4 pomysłów malunków wykorzystam jak tylko moje urosną.
Ale jeszcze zapytam się Was - jaki kształt paznokci preferujecie?
Ja jestem najbardziej zauroczona prostokącikami - square, aczkolwiek zaczęłam zastanawiać się nad szpicem - almondem, bo może nie robiłyby mi się słynne zadziorki w połowie paznokcia??