31 grudnia 2012

Grudzień w 10 punktach.

Choroba przykuła mnie na 3 dni do łóżka, ale już jestem.
Planuję zrobić podsumowanie bloga na rok 2012, ale wcześniej miesiąc w 10 punktach.
 



(źródło: google, ja mam ze 2 zdjęcia jeszcze na aparacie z kilku śniegowych dni w tym roku )

Niestety grudzień był miesiącem, w którym zrobiłam dużo, ale też niewiele. Cały grudzień skupiał się na Świętach, prezentach, ozdobach, kupowaniu, szukaniu i przede wszystkim na pisaniu pracy projektowej!

1. Najważniejszy wpis.
Największą popularnością w grudniu cieszył się mój post rozdaniowy - co mnie bardzo cieszyło! :)

2. Przeczytane książki
Masa przeczytanych wyrywkowo z dziedziny terroryzmu i ochrony infrastruktury krytycznej, gdyż na oba przedmioty pisałam/piszę jeszcze projekt.

3. Obejrzane filmy
Poza Kevin sam w domu i Kevin sam w Nowym Jorku obejrzałam w końcu film:
Nietykalni.
Jeśli nie miałyście okazji obejrzeć, naprawdę gorąco polecam. Podchodziłam do niego dość sceptycznie, a podbił moje serce całkowicie!

Władcy umysłów.
Tego też nie chciałam oglądać, jak mi chłopak powiedział Sci-Fi "ee to nie chcę". To byłby mój błąd.
Film bardzo dobry, nieprzewidywalny, ciekawa fabuła! POLECAM.


4. Powód do dumy.
Spokój podczas Świąt - którego co roku się uczę. 

5. Najlepszy zakup.
Były to perfumy dla mojego chłopaka.

6. Podróże.
Małe czy duże... W tym miesiącu małe - po rodzinie, znajomych.


7. Ulubione jedzenie. 
Mandarynki/pomarańcze. Niby to nie jedzenie,  ale grudzień bez ich smaku i zapachu to "nie-grudzień"

8. Najczęściej słuchana piosenka.
 Chyba Was nie zaskoczę, gdy wymienię tu:




9. Ulubione produkty kosmetyczne.
Pomadka do ust Neutrogeny oraz krem issany! Oba doczekają się recenzji.

10. Najlepsze momenty grudnia.
Niemalże wszystkie dni, gdyż w każdym dniu dochodziło do jakiegoś małego przygotowania się do Świąt. Uwielbiam grudzień, uwielbiam kupowanie prezentów, pakowanie, patrzenie jak dzieciaki lub mój chłopak je otwierają. Uwielbiam każdą sekundę z tych krótkich chwil.




Zachęcam Was do tego typu podsumowań każdego Waszego miesiąca. :)
(pomysłodawczyni - Lusterko Em) 

25 grudnia 2012

Święta, Święta i prawie po świętach.

Ale te dni szybko minęły.
Dobrze, że choinki nie trzeba rozbierać bo osobiście uwielbiam siedzieć wieczorem w ciemnym pokoju oświetlonym kolorowymi lampkami, które zdobią choinkę, a w górze unosi się zapach mandarynek.
Pojedzeni czy przejedzeni?


24 grudnia 2012

Wesołych Świąt Bożego Narodzenia!

Życzę Wam Wesołych Świąt pełnych miłości i radości,
zdrowia i pomyślności,
a nadchodzący Nowy Rok niech będzie dla Was pięknym rokiem,
w którym spełnicie swoje marzenia!


A ja uciekam przygotować stół do kolacji wigilijnej!

20 grudnia 2012

4 najukochańsze łapy.

Jest moim najcudowniejszym przytulasem od 10 lat, ale jego pozycje do spania zaskakują mnie po dzień dzisiejszy.


Pół ciała na pufie, drugie pół na ławie.
Tak czy owak, jemu było wygodnie. :)

i Wam również życzę wygodnej nocy! :)

17 grudnia 2012

Naprawa paznokcia + wzorki.


Przerwa od nauki.Czas na zszywkowe inspiracje.

Metoda wielu osobom znana, ale jeszcze przez więcej osób niepraktykowana.
Sama spróbuję przy najbliższej okazji (oby nie szybko!)


15 grudnia 2012

Nabytek z Tally Weijl.

Podoba mi się torebka, kupię ją jak nie znajdę innej.
Nie znajduję.
Wracam by ją kupić.
Odkładam na półkę "nie, jednak nie."

Wracam dwa dni później bo nie mogę jej przeboleć.
Nie ma jej,ale jest inna, podobna.
Biorę.

Też tak macie?!
Niezdecydowanie to coś co towarzyszy mi zawsze przy akcesoriach!

Jest taka jaką potrzebowałam, niemała, ale też nie wielka.
Ma doczepiany długi pasek na ramię, a na tym mi zależało.
Jest w jednym kolorze.



Jolly Jewels - pytanie o zmywanie!

Polubiłam go bardzo.
Nakłada się go bez problemu, trwałość też jest dobra.
Na paznokciach wygląda pięknie, i to właśnie przez niego złamałam swoje postanowienie o niemalowaniu paznokci do Świąt o którym pisałam tutaj (klik)
Niestety wczoraj przy zmywaniu myślałam, że stracę wszystkie włosy.
Dla mnie to był jakiś koszmar! Lakiery brokatowe to przy nim dla mnie pikuś.
I tu kieruje pytanie do dziewczyn, które radzą sobie ze zmywaniem lakierów Jolly Jewels bezproblemowo:
JAK WY TO ROBICIE?!


Kusi mnie zakup jeszcze jednego, góra dwóch, ale nie kupię ich dopóki nie nauczę się go zmywać. :x

Płyn do jamy ustnej - Sachol fresh.

Dzięki portalowi Uroda i zdrowie miałam możliwość przetestowania płynu do płukania jamy ustnej - Sachol Fresh.
Do testów zgłosiłam się bez żadnego zastanowienia, bo o jamę ustną dbam bardzo, bardzo! Sama pasta to dla mnie za mało. Więc jakie miłe było zaskoczenie, gdy dostałam e-mail zwrotny, że otrzymałam możliwość przetestowania 200 ml buteleczki płynu.

Buteleczka jak napisałam wyżej ma pojemność 200 ml ( jest również dostępna buteleczka o pojemności 500 ml), czyli jest mała i poręczna. Do tego dołączona jest zatyczkamiarka, która ułatwia nam nie dość, że równomierne użytkowanie płynu to zapobiega dostawaniu się bakterii do buteleczki, gdyś nie pijemy wtedy z gwinta. Zalecana miara przy jednorazowym płukaniu to 15 ml. Jak dla mnie było to w sam raz. Płyn mieści się w przezroczystej buteleczce, także wiemy kiedy zbliża się denko.
Bardzo istotne jest to, że płyn nie zawiera alkoholu, więc w buzi nie jest żrący - aczkolwiek tutaj ja się chyba różnię od większości dziewczyn, gdyż ja bardzo lubię ten ostry smak w buzi!

Kolor jest niebieski/lagunowy czyli przyjemny dla oka. Zapach jak dla mnie jest niezbyt wyczuwalny, lekko może czuć mentol.

Smak, tutaj niestety się zbytnio nie polubiliśmy, chyba przez ten dość mocno wyczuwany mentol. Po użyciu pasty białej perły smak był dla mnie okropny  i był nie do wytrzymania. Inaczej sprawa się ma po wypłukaniu na goło lub parę minut po umyciu zębów, wtedy smak nie jest taki wyczuwalny, ale jednak nadal jak dla mnie niesmaczny (o ile tak mogę powiedzieć o płynie).
zdjęcie polecam powiększyć.

Działanie, czyli to co najważniejsze! Sprawdza się! Oddech jest świeży, dziąsła nie są wysuszone, a jama ustna nawilżona. Po wypłukaniu buzi nie czujemy suchości, co jest częstym przypadkiem po płynach czy pastach do zębów.

Produkt dostępny jest w aptece w cenie ok 16 zł za mniejszą pojemność i ok 30 zł za większą.

Czy polecam, owszem.



Dziękuję raz jeszcze portalowi uroda i zdrowie oraz Pani Małgosi za możliwość przetestowania lagunowego płynu! :)




Otrzymanie tego produktu do testów nie wpłynęło w żaden sposób na moją opinię.

12 grudnia 2012

Fotorelacja z sierpniowego dnia.

Kiedyś obiecałam.
Później zapomniałam.
Wycieczka do stadniny koni i mini zoo z Malutką.
 Jedna z moich zwierzęcych miłości! <3
osiołek!

 Al Pacino!

9 grudnia 2012

Miss sporty, 110 Sense.

Fanką miss sporty nie jestem. Niby nic mi złego kosmetyki tej firmy nie zrobiły, ale dobrego też nie. Ostatnio na oczach mojej mamy zobaczyłam piękny złocisty kolor. Przepadłam. Z Jej kosmetyczki wygrzebałam cień o numerze 110. Wypróbowałam na swoich oczach i wiedziałam, że jeśli szybko nie kupię go sobie to mama zdecydowanie za szybko zobaczy denko. I dorwałam go na osławionej rossmanowskiej promocji -40%. Kosztował coś ok 5 zł już po przecenie. Eksperymentować z nim na oczach nie będę, ponieważ do makijażu niestety nie mam ręki. Więc jak dla mnie jest idealny do szybkiego, codziennego mejkapu. Cień ma delikatne drobinki, które ładnie się mienią.
Niestety przy zbyt dużej ilości przy nakładaniu się sypię, ale zdjęcie niepotrzebnego cienia spod powieki nie stanowi problemu, trzyma na powiekach cały dzień, nie roluje się! Jeśli będe kiedyś miała więcej czasu przed wyjściem to postaram się go sfotografować na oczach.